Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Liczniki bez rejestracji

recycling

niedziela, 03 maja 2009

Zbieranie śmieci w lesie nie ma zbytnio związku z ekologią. Takie imprezy jak Dzień Ziemi to mydlenie oczu, bo ekologia nie polega na układaniu odpadów w równe kupki w miejscach do tego przeznaczonych (wysypisko vs polanka w lesie). Ilość śmieci należy przede wszystkim redukować u podstaw – kupować jak najmniej zbędnych rzeczy.

Ale nie znaczy to też, żeby resztki po pikniku rozrzucać po lesie. Jest oczywistą oczywistością, że swoje śmieci zabieram ze sobą :-) A nie swoje?

Obecnie w lasach panuje III stopień zagrożenia pożarowego. Pamiętacie z dzieciństwa jakie ładne ognisko można rozpalić przy pomocy suchej ściółki, kawałka szkła i promieni słonecznych? A pożar lasu to już lokalna katastrofa ekologiczna…

Niech więc będzie, „obce” butelki też zabieram :-)

 [zdjęcie stąd]

czwartek, 01 stycznia 2009

 

30 grudnia 2008, wtorek

Li i jedynie. Eksperymentalny Sygnał Dobra. Karpie mi ciekną. Cium cium pyszulka. Kto mlaszcze dostanie w paszczę. Dzień dobry, przyszłam na obiadek. Mówi Wam to coś? :-)

Mój rytuał świąteczno-noworoczny to powtórka co najmniej jednego tomu Jeżycjady. W tym roku, ponieważ od Mikołaja dostałam najnowszą "Sprężynę" i trafiłam na forum maniaków, to czuję, że na jednym tomie się nie skończy... Wiem, że to literatura dla podrastających panienek. Ale co, nie mogę sobie pobyć podrastającą panienką od czasu do czasu? Kurcze cholera żeż no! ;-)

Dobrze mi robi na stan duszy pogrzanie się choćby przez chwilę w rodzinnym ciepełku borejkowszczyzny, przepełnionym uśmiechem, niebieskimi kubasami z herbatą i łacińskimi cytatami. Dzisiaj miałam jeżycjadowy klimat na żywo - jechaliśmy z P. tramwajem, a on czytał mi na głos fragmenty "Rozmyślań" Marka Aureliusza. Czyż nie uroczo? ;-)

Zawsze patrz na wszechświat jako na jedno stworzenie, mające jedno ciało i jedną duszę. Pomyśl, jak wszystko dzieje się za jednym jego odczuciem, jak on wszystko tworzy za jednym popędem i jak wszystko jest przyczyną wszystkiego, co się dzieje; i jakie wzajemne powiązanie i splątanie wszystkiego. (Ks 4.40)

A jakie to ma splątanie z ekologią? Nie był to Marek Aureliusz, pierwsze polskie wydanie, biały kruk o pożółkłych kartach, w borejkowskim stylu. P. wydrukował książkę z e-booka na odwrotnych stronach błędnych faktur, żeby nie wyrzucać tylko w połowie zadrukowanych kartek. O, i to jest pomysł na dzisiaj! :-)

Więcej Marka Aureliusza można poczytać na przykład tutaj.

[obrazek nie do końca à propos, ale za to fajny - stąd]

poniedziałek, 01 grudnia 2008

pudełka

Siedzę sobie w pokoju hotelowym z pięknym panoramicznym widokiem na podświetlony Wawel i zamiast nadrabiać zaległości w pracy to nadrabiam zaległości na blogu. Ale jakby nie było - jakieś zaległości zostaną nadrobione ;-)

To był miły dzień. Dzięki podpowiedziom czytelniczek nie padłam z głodu, bo przypomniały mi o barze Vega na Krupniczej (pyszna zupa cebulowa plus zaskakujące małe grzanki z razowca z kminkiem). W pracy udało się mnóstwo spraw uzgodnić i jest nadzieja, że będzie nam się świetnie współpracowało (tfu, tfu, tfu, odpukać). A na koniec kolega wybierał się do Ikei i mogłam zabrać się razem z nim :-)

Pewnie część z Was powie: "Eee, IKEA, wielki mi rarytas". I pewnie będzie miała rację... Ale ja akurat lubię skandynawskie wzornictwo, trafiają się tam czasem bardzo fajne drobiazgi, a w Łodzi sklep IKEA buduje się od 10 lat (słownie: dziesięciu)! I jeszcze się pobuduje z jedenasty rok... Dlatego jak już raz od wielkiego dzwonu trafi się okazja to korzystam :-)

A swoją drogą IKEA to szwedzka firma, więc koncepcje ochrony środowiska nie są im obce. Torby na zakupy mają tylko papierowe albo wielorazowego użytku. Sporo rzeczy zrobiono z surowców odnawialnych - drewna lub papieru. Segregują odpady i zbierają elektro-śmieci. Dają dobry przykład.

Bardzo staram się ograniczać ze zbędnymi zakupami, więc po całym wielkim łażeniu wybrałam tylko nową konewkę do podlewania kwiatów i pluszowego słonika dla najmniejszej M. W ramach współpracy z UNICEF za każdego sprzedanego pluszaka koncern przekaże 1 euro na edukację dzieci. Czyli to nie wydatek tylko inwestycja ;-)

Chciałam też kupić parę składanych kartonowych pudełek do przechowywania różnych różności. Ale przyszedł mi do głowy pomysł na całkiem inne rozwiązanie, własnoręczne i recyclingowe :-) Mam parę pudełek po butach, okleję ładnie kolorowym papierem i praktyczne różnoróżnościowe pudełka gotowe! :-)

Bardzo się cieszę- rzekł Puchatek uszczęśliwiony - że podarowałem ci Praktyczną Baryłeczkę, w której można przechowywać Różne Różności.

[A.A. Milne: "Kubuś Puchatek", rozdział VI, całość tutaj]

środa, 19 listopada 2008

bateria

Trochę się czuję jak króliczek bez baterii Duracell... Ciemno, zimno, ponuro. Z nieba siąpi jakieś niewyraźne coś. W nocy spadł pierwszy bielutki śnieg, ale do rana się rozpuścił. Znikąd nadziei, energetyczny dół.

Mam nadzieję, że już wszyscy wiedzą, że taka bateria to odpad niebezpieczny. Nie tylko nie nadaje się do recyclingu, poza wyspecjalizowanymi ośrodkami, ale również nie powinna znaleźć się na wysypisku. Pozostawiona sama sobie może spowodować skażenie środowiska.

Pojawiły się już ciekawe inicjatywy lokalne promujące zbiórkę baterii. I ja też będę odnosić zużyte baterie do odpowiednich punktów zbiórki. Ale to za mało...

Jak piszą we wspomnianym serwisie:

90% baterii używanych w Polsce to baterie jednorazowe, najczęściej to baterie cynkowo-manganowe. Baterie alkaliczne są jeszcze w Polsce stosowane stosunkowo rzadko w porównaniu do innych krajów europejskich.

Szacuje się, że na rynek krajowy trafia obecnie ponad 290 milionów sztuk baterii, o łącznej masie ponad 7 tysięcy ton.

Do tej pory baterie-akumulatorki stosowałam wyłącznie do aparatu, ale od dzisiaj każdą zużytą baterię zastąpię wielorazowym akumulatorkiem.

[zdjęcie stąd]

sobota, 15 listopada 2008

inpost

Jeszcze do końca roku 2009 Poczta Polska ma monopol państwowy na przesyłki ważące do 50 gram. Firma Inpost sprytnie obeszła to ograniczenie "dociążając" lżejsze listy metalową plombą :-) 

Każde przełamywanie monopolu cieszy, zwłaszcza gdy konkurent deklaruje świadomość pro-ekologiczną. Oto co piszą na swojej stronie:

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za środowisko i stopień w jaki o nie dbamy. Tylko od nas zależą warunki, w jakich będziemy żyć w przyszłości. Dlatego już dziś, zarówno firmy, jak i osoby prywatne powinny intensywnie angażować się w działalność ekologiczną i dokładać wszelkich starań o to, aby nasze otoczenie nie było zanieczyszczane. Działania InPost w tym zakresie są podwójne. Część z naszych opakowań pochodzi z recyclingu, a w dalszych planach chcemy w jak największym procencie korzystać z tego rozwiązania. Ponadto, plomby znajdujące się przy korespondencji dostarczanej przez InPost są poddawane procesowi "odzyskiwania", co zapobiega potrzebie produkowania kolejnych egzemplarzy.

Dzisiaj dostałam list z plombą i postanowiłam zainteresować się w jaki sposób można by ją ponownie wykorzystać. Otóż wystarczy odnieść ją do najbliższego punktu Inpost. Łatwo, lekko i antymonopolowo! ;-)

Lista punktów tutaj.

[zdjęcie stąd]

sobota, 18 października 2008

śmieci 

Żeby zaoszczędzić sobie kursów po schodach wyrzucam śmieci przy okazji, wychodząc z domu w innym celu. Dzisiaj wyszykowałam się na targi, reprezentacyjnie (torebeczka, makijażyk, Francja-elegancja), złapałam worek ze śmieciami i poszłam do zsypu. I szlag mnie ciężki trafił!

Firma sprzątająca opróżnia kosze w poniedziałki, środy i piątki. Jest sobota rano, a tu do pojemnika nie da się szpilki wcisnąć, nie mówiąc już o worku pełnym śmieci... Mam go zabrać ze sobą, czy co?!

Ale gdy tylko mgła wściekłości lekko opadła zauważyłam, że większość zawartości kosza na śmieci ogólne stanowią resztki opakowania po jakimś dużym sprzęcie AGD (pralka, lodówka) - wielkie mnóstwo kartonu i folii. Gdy specjalny kosz na papier i plastik stoi metr dalej... No żeby cię!

Z wyrzutem ekologicznego sumienia i perspektywą maszerowania przez miasto ze śmierdzącym workiem w dłoni zanurkowałam do kontenera,  wygrzebałam to wszystko i przeniosłam do właściwego miejsca. Jestem z siebie dumna :-)

Spóźniłam się na tramwaj. Ale myślę, że było warto. Jeśli nie będziemy segregować odpadów to niedługo nas zasypią... Samo gadanie, że "trzeba by" nie wystarczy. Dlatego jak jeszcze zauważę takie durnoty to postaram się interweniować.

A jak ktoś zobaczy elegancką panią na wysokich obcasach grzebiącą mu w śmieciach to proszę nie wzywać straży miejskiej tylko powiedzieć: "Cześć, Isiu, następnym razem wrzucę do właściwego, obiecuję". A jak ktoś nie umie, to niech się naumie. Bo uszy poobrywam! ;-)

Zaś sobie samej dla zachęty dedykuję jeden z moich ulubionych wierszyków Fredry.

Dawnymi czasy, jak pewna wieść niesie,
czterech podróżnych błądziło po lesie,
mróz był tak mocny, noc była tak ciemna,
że chęć podróży stała się daremna.
Ogień więc rozłożyli i dnia czekać uradzili.
Trzeba by - rzecze jeden i poziewa - przynieść więcej drzewa.
Trzeba by - rzecze drugi - legając jak długi,
Rozszerzyć ogniska, by wszystkich grzały z bliska.
Trzeba by - zamruczał trzeci - czymś zasłonić od zamieci.
Trzeba by nie spać - bąknął czwarty na łokciu oparty.
Tak każdy powiedział co wiedział
i myśląc jeszcze o lepszym sposobie - zasnął sobie.
Cóż z tego? Ogień zgasł, a nieostrożni pomarli podróżni.
Gdzie bez czynu sama rada,
Biada radcom, dziełu biada.

[zdjęcie stąd]

sobota, 20 września 2008

puszki

Jako grzeczna eko-dziewczynka sortuję odpady, które można przetwarzać. Mam w szafce pod zlewem cztery kosze na śmieci (szkło, metal, plastik, ogólne), a do tego jeszcze w kącie kuchni karton na makulaturę. Zwykły kosz opróżniam regularnie, natomiast pozostałe jak się zbiorę :-)

I dzisiaj właśnie nadszedł dzień wielkiego wyrzucania. Zawartość kosza pod tytułem metal stanowią głównie stalowe puszki po kocim żarciu. Hałda puszek, umytych oczywiście, czeka na swój wielki dzień na złomowisku :-)

Zaczęłam je przekładać do torby i przypomniało mi się, że dobrze jest minimalizować objętość odpadów, żeby śmieciarki nie woziły powietrza. Zgniatać puszki i butelki PET po napojach (słoików nie tłuczemy). Dlaczego do tej pory nie zgniatałam tych puszek? Hmmm... może dlatego, że żeby taką puszkę sprasować muszę na niej stanąć całym ciężarem, a i tak nie z każdą się udaje :-/

W każdym razie z czegoś, co wyglądało na wypełnienie dla dwóch wielkich toreb została jedna. Zatem będę gnieść :-)

[Zdjęcie stąd]

PS. Nie mogę uwierzyć, że doszłam do setnego wpisu i jeszcze się nie poddałam - jupi! ;-)

poniedziałek, 15 września 2008

Ulotki, ulotki, ulotki. Wszedzie rozdaja ulotki. Gdzie sie nie obrocic, na kazdym rogu, stoi czlowiek i wciska reklamy. A mnie jest ich zal, ze tak stoja na zimnie/na deszczu/w upale* (*niepotrzebne skreslic), wiec biore te papiery kilogramami, chociaz wiekszosc i tak wyrzucam bez czytania. Rewelacyjne diety odchudzajace. Super kredyt z RRSO 22%. Doskonale nauczanie w szkole policealnej - zostan super specjalista w 3 tygodnie. Na pewno tez znacie te zalosne marketingowe bzdety.

Wyszlam sobie na przerwe obiadowa. Poszlam na przelaj na druga strone skrzyzowania. Ile to moze byc metrow? Z piecdziesiat? Na tej trasie stalo 7 (slownie siedem!) osob z ulotkami. I kazda wzielam...

Oczywiscie, ze zabrane przeze mnie kartki laduja w odpowiednim pojemniku na makulature. Ale po co ja je w ogole biore? Od dzisiaj bede dziekowac za bezuzyteczne reklamy, przykro mi. Taki maly trening z asertywnosci. I ekologii :-)

poniedziałek, 04 sierpnia 2008

Mama zapomniala podlaczyc komorke taty do pradu, wiec komorka sie wziela i rozladowala. Tata oczywiscie ukochanego telefoniku oddac nikomu nie chcial. Efekt - 3 razy blednie wpisany PIN, komorka kaput. Mozna wpisac PUK i odblokowac telefon, tylko kto pamieta PUK?! Wybralam sie wiec z uprzejma prosba do salonu operatora, czy nie mogliby sami odblokowac.

Na pewno znacie takie automaty do stania w kolejce.  Klika sie w ekranik z jaka sprawa sie przyszlo, a sprzet drukuje papierowy bilecik. I juz wiadomo, ze przed nami jest juz tylko 278 osob ;-) Teoria glosi, ze automat sluzy ulatwieniu obslugi klientow urzedu czy POKu. Milo pomyslec, czekajac poltorej godziny w kolejce, ze ktos pomyslal o ulatwieniu... ;-/

W kazdym razie przyszlam, pobralam bilecik "obsluga posprzedazowa klienta indywidualnego", postalam troche w kolejce i wtedy przyszlo mi do glowy pytanie, czy przypadkiem telefon nie jest zarejestrowany na firme. Zadzwonilam do B. - przypadkiem jest. Czyli nalezy pobrac bilecik numer dwa "obsluga posprzedazowa klienta biznesowego" i ustawic sie w calkiem innej kolejce...

Przy automacie kosz na niewykorzystane/pomylkowe kupony. Dobrze, ze o tym pomyslano, widocznie nie ja jedna mialam ten klopot. Ale czy to takie ekologiczne rozwiazanie? RECYCLE to ostatnie z trzech ekologicznych R, wiec moze mozna zrobic cos wiecej? Na przyklad:

  1. nie chodzic do miejsc, gdzie kolejka jest na bilety
  2. jak juz trzeba tam isc to 3 razy sie zastanowic w jakiej sprawie sie przyszlo
  3. jak juz sie wzielo zly bilet, to zamiast wyrzucania go do smieci - oddac nastepnemu klientowi

I takich zasad bede od dzisiaj przestrzegac :-)

poniedziałek, 28 lipca 2008

W szpitalu obowiązuje zmiana obuwia. Można przynieść kapcie na zmianę, jak w szkole, ale są też automaty z takimi jednorazowymi ochraniaczami na buty. Nie ma to zapewnić aseptyki, tylko czystszą podłogę i mniej pracy dla pań salowych. Ochraniacze są z dość grubego plastiku, na gumkę. Po jednorazowym użyciu zwykle nie są dziurawe, tylko trochę zakurzone. Ale to nie przeszkadza.

Postanowiłam więc, że tę parę którą mam będę przynosić ze sobą, żeby nie kupować codziennie kolejnych. Aha, i widziałam na korytarzu panią, która buty obwiązała jednorazowymi foliówkami, prawdziwy recycling ;-)

BTW okazuje się, że w szpitalu też jest teraz selekcja odpadów - na korytarzu stoją duże pojemniki z napisami: plastik, odpady medyczne, papier, resztki jedzenia, zużyte pampersy. Prawie pruski porządek ;-)

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Chwaliłam się, że dobrze sobie radzę w temacie RECYCLE. Ale jak się sobie przyjrzałam to wcale nie jest tak idealnie, jakby się mogło wydawać :-/

W domu mam kosze na odpadki szklane, plastikowe, metalowe i pudełko na makulaturę. Segreguję śmieci od lat i mam już taki odruch, że nawet nie muszę o tym myśleć - "samo się" wrzuca do właściwego kosza. Ale poza domem?

Poza domem to zależy jak się trafi. Oczywiście, jeśli mam pod ręką właściwy kosz to wyrzucam tam gdzie trzeba, ale jeśli nie ma? Wtedy śmieci lądują w pierwszym z brzegu śmietniku, niestety. Szklane butelki po sokach, plastikowe butelki po wodzie, aluminiowe i papierowe opakowania - wszystko razem... Bo mi się nie chce... Powinnam się poprawić, prawda?

Czyli od dzisiaj jeśli w miejscu gdzie jestem nie ma pojemników do segregacji to śmieci-surowce wtórne będę zabierać ze sobą, do najbliższego odpowiedniego pojemnika. Nawet jeśli okaże się, że ten najbliższy jest u mnie pod domem.

************************************************************************

A poniżej przykład tego, co można zrobić z odpadów. Chyba najbardziej mi się podoba ta, co wygląda jak kłąb zielonych macek :-)

W Szczecinie rozstawiono 15 niekonwencjonalnych ławeczek z surowców wtórnych. Wykonała je szczecińska rzeźbiarka Monika Szpener.  Więcej tutaj.

piątek, 27 czerwca 2008

Jak wracałam do domu to złapała mnie ulewa, więc postanowiłam sobie darować dzisiejszy prysznic E nie, to tylko taki mały przedweekendowy żarcik. Dzisiaj będzie o czymś innym :-)

Moje domowe klapki zakończyły swój żywot ostatecznie - pękł jeden z pasków i nic już nie trzyma stopy, więc wylądowały w śmieciach. Ale ze względu na lekcje tańca nie miałam czasu iść na zakupy. I wtedy przyszło mi do głowy pytanie - a czy ja przypadkiem nie mam innych odpowiednich butów? Alez mam!* Bardzo wygodne pistacjowozielone letnie klapeczki sprzed dwóch sezonów. Nie noszę ich już, bo kolorystycznie dobrany kapelusz rok temu zostawiłam w samolocie, a letnie spodnie zalałam kawą. I na tym się skończyła lista ciuchów, z którymi klapki owe się komponowały (wiem, miałam lekkie zaćmienie umysłowe jak je kupowałam). Zatem przeżyją teraz drugą młodość jako kapcie domowe, a ja zanim coś kupię będę myślała czy by nie wykorzystać tego co już mam.

*w tym miejscu przydaje się bycie chomikiem i awersja do wyrzucania 'przydasiów'

************************************************************************

I cytat z "Waldena" Thoreau, który akurat wczoraj wpadł mi w oko:

"Człowiek jest bogaty proporcjonalnie do liczby rzeczy, bez których potrafi się obyć."

Daje nadzieję. Jeśli nie będę szczęśliwa, to przynajmniej będę bogata ;-)

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Pierwsza wpadka zaliczona ;-( Mialam zabierac ze soba wode w wielorazowej butelce, ale w euforii pierwszej wymarzonej lekcji w szkole flamenco - zapomnialam. I majac przed soba perspektywe dwoch godzin tanca w trzydziestostopniowym upale po prostu musialam kupic zapas wody.

Ale rozni madrzy ludzie mowia, zeby wpadkami sie nie przejmowac  - a juz na pewno nie tracic przez to motywacji. Staram sie wiec nie tracic. Bardzo sie staram. Juz nawet przygotowalam sobie butelke na jutro. Aha, i przeciez po schodach chodze, dzielna jestem :-)

A przy okazji w szkole na koszu na smieci byl zabawny napis o tym, zeby zgniatac puszki i butelki po napojach przed wyrzuceniem, bo nie dosc, ze zmniejsza sie objetosc smieci to mozna wyladowac nagromadzona frustracje w bezpieczny dla postronnych sposob. Cos czuje, ze zajecia dla poczatkujacych beda we mnie gromadzily duzo frustracji ;-) Dlatego od dzisiaj gniote smieci i zmniejszam ich objetosc. Olé! ;-)