Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Liczniki bez rejestracji
niedziela, 21 grudnia 2008

 19 grudnia 2008, piątek

W życiu kobiety o najbardziej nawet nieskazitelnej cerze następuje taki moment, kiedy pojawia się pryszczyk. Jeden, albo dwa. Malutkie pryszczyki. Pojawiają się niezawodnie co miesiąc. I DOPROWADZAJĄ MNIE DO SZAŁU! ;-(

Olejek z drzewa herbacianego jest znany ze swoich własności bakteriobójczych, do tego łatwo przenika przez skórę. Firma Oriflame ma  w swojej ofercie oczyszczający płyn z organicznym olejkiem. Pryszcz posmarowany tym środkiem niestety nie znika magicznie. Ale za to nie rośnie, nie swędzi, nie paprze się i szybko wysycha. Polecam :-)

Więcej o właściwościach cudownego olejku można poczytać tutaj.

[na obrazku cała seria z olejkiem z drzewa herbacianego, bohater dzisiejszego wpisu pierwszy z prawej]

sobota, 20 grudnia 2008

 

18 grudnia 2008, czwartek

Zasuwam w pracy od rana do nocy. Zresztą zimą o to nietrudno ;-) Biuro od domu dzieli dziesięć przystanków tramwajowych. Dzisiaj przeszłam najpierw dwa, bo musiałam po drodze wstąpić do banku. Potem na przystanku okazało się, że ławeczki nie ma a następny tramwaj będzie dopiero za 10 minut, więc podjęłam decyzję, że zamiast chodzić wokół słupka pójdę do przodu. I tak przeszłam kolejne dwa przystanki. Następnie przejechałam cztery, ale tramwaj skręcał w inną stronę. Dlatego wysiadłam i ostatnie dwa przystanki znowu zaliczyłam "perpedesem" ;-)

I maszerując tak w stronę ciepłej herbaty i kolacji uświadomiłam sobie, że więcej szłam niż jechałam. A skoro nie mam czasu na jogę, na flamenco, na pływanie, wracanie do domu piechotą pozostaje jedną z nielicznych szans na trochę ruchu w środku tygodnia.

Jak powszechnie wiadomo chodzenie pieszo to najbardziej ekologiczny ze środków transportu. Może nie dam rady na co dzień, ale od dzisiaj co najmniej raz w tygodniu wracam do domu spacerkiem :-)

[nocny widok pałacu Poznańskiego stąd]

 

17 grudnia 2008, środa

Przyszła pora na przetestowanie kolejnego wyrobu firmy Sonett. Z wyjazdów przywiozłam może nie górę, ale niezły pagórek brudnych sweterków, więc to dobry moment na sprawdzenie jak działa eko-płyn do prania wełny i jedwabiu.

Jak wszystkie inne produkty tej firmy spełnia wyśrubowane normy certyfikatów EcoControl i EcoGarantie.

  • wyłącznie roślinne środki powierzchniowo czynne

  • bez surowców petrochemicznych

  • bez dodatków zapachowych, kompleksujących i barwiących

  • bez konserwantów

  • ulega całkowitej biodegradacji

Bardzo przyjemnie pachnie, takim jakby leśnym aromatem (jodła?). Swetry po praniu są czyste, pachnące i miękkie. I nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba ;-)

Natomiast jeśli chodzi o cenę, to 31 zł za litr płynu wydaje się dużo. Ale jeden wsad do pralki kosztuje 1,80 zł, a pranie ręczne 0,90 zł. To już tak dużo nie jest, prawda? :-)

[na zdjęciu maleńki jeżyk stąd]

Dopisek 21.12:

Na butelce jak byk stoi napisane, że zawiera olejek lawendowy. Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie jodła, gdzie lawenda... Tłumaczy mnie chyba tylko to, że nadal mam nos zapchany... ;-/

15:44, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008

 

16 grudnia, 2008, wtorek

Wychodząc z pracy uświadomiłam sobie, że to ostatnia szansa na jakiekolwiek zakupy przedświąteczne w Szwecji. No i ostatnia szansa na kupienie zapasu szwedzkiej czekolady. Bo cóż, prawda jest taka, że bez walizki wypchanej czekoladą nie mam się po co pokazywać w domu ;-)

Więc ostatkiem sił powlokłam się do sklepu, gdzie kupiłam 3 kilo czekolady i kuchenne łapki z bawełny organic, co do końca wyczerpało zapas mojej mocy życiowej przydzielony na ten dzień. Postanowienie noworoczne: jednak trochę przystopować z hiperaktywnością, żebym jednak dożyła końca tego eko-projektu ;-)

Ale łapki fajne :-)

[burozielona łapka stąd]

*A najlepsza szwedzka czekolada? Mmm... Marabou :-)

23:49, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »

 

15 grudnia 2008, poniedziałek

Żeby ograniczyć wagę bagażu nie zabieram ze sobą wydrukowanych materiałów z Polski, tylko przychodzę wcześniej do biura i drukuję na miejscu. Ale tym razem nie dałam rady.

W niedzielę późno dojechałam do hotelu. Zmęczona, chora, zasmarkana. Z powodu zapchanego nosa w samolocie rozbolało mnie ucho. W ogóle do kitu. Po lekach spałam długo i rano całkiem nie mogłam się pozbierać. Na śniadanie jedzenie było obrzydliwe i drapało w gardło. Dobrze chociaż, że mogłam wybrać kisiel ;-)

Dlatego do pracy wpadłam w ostatniej chwili przed spotkaniem. Zdążyłam tylko w przelocie złapać kubek wody i musiałam już iść. Radośnie i na luzie, bez żadnej dokumentacji, bez żadnych notatek. Pełen profesjonalizm, prosto ze Wschodu... ;-/

No i pewnie, że profesjonalizm! :-) Osiem osób wokół stołu, każdy poza mną ma przed sobą pięćdziesiąt parę zadrukowanych stron i tylko ja mam jakieś sensowne merytorycznie komentarze :-) Może dlatego, że zaglądam siedzącej obok koleżance w wydruki, a jak się patrzy z boku to więcej widać? ;-)

Konkluzja: kto potrzebuje drukowanych materiałów? bo ja na pewno nie! :-)

[groźna drukarka stąd]

23:06, isia2711 , praca
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 grudnia 2008

Nie chciała zima przyjść do Isi, to musiała Isia przyjść do zimy ;-) Jadąc dzisiaj przez ośnieżone pola i lasy Szwecji uświadomiłam sobie, że święta naprawdę tuż-tuż i pora rozpocząć intensywne przygotowania :-) Że nie mam na nic czasu, termin goni termin, a do tego jestem chora? Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać ;-)

Na szczęście jeszcze tylko tydzień tej zawieruchy a potem prawie 3 tygodnie świąteczno-noworocznej laby, lepienia pierogów i wycinania ciasteczek. Należy mi się :-) Żeby nie w każdej dziedzinie życia stawiać sobie nieosiągalne cele na blogu będzie dzisiaj wpis ulgowy i trochę naciągany - o choince :-) To nie będzie prawdziwa zmiana, bo co roku tak robię i nadal zamierzam. Ale mam nadzieję, że potraktujecie mnie z wyrozumiałością :-)

Święta bez wystrojonej choinki to nie są prawdziwe święta. Howgh! Wiele osób z ekologiczną świadomością postrzega kwestię choinki jako wybór mniejszego zła: sztuczna plastikowa wielorazowa kontra żywa, wycięta z lasu, której kariera kończy się po kilku tygodniach na śmietniku (a w najlepszym razie w piecu). A ja stosuję jeszcze trzeci sposób :-)

Najpierw wypytuję znajomych właścicieli domków z ogródkiem i działek czy nie chcieliby jakiegoś ciekawego iglaka przyjąć w prezencie. Co roku ktoś chętny się znajduje. W sprawdzonym gospodarstwie ogrodniczym znajduję odpowiedni okaz iglastego drzewka w doniczce do wsadzenia i kupuję. Następnie choinka aż do 24 grudnia czeka na balkonie. W Wigilie ubieram drzewko i mam super zieloną choinkę. Potem 6 stycznia rozbieram i wraca na balkon, aż do wiosny.

Zawsze jest mi bardzo szkoda rozbierać choinkę tak wcześnie, ale przetrzymana w domu dłużej zaczyna "myśleć ", że to już wiosna i wypuszcza świeże pędy. Żeby się dobrze przechowała trzeba ją ustawić w dość chłodnym pomieszczeniu (przykręcam trochę kaloryfer), a przed wystawieniem z powrotem na balkon otulić ciepło wokół doniczki, żeby nie zmarzła.

To naprawdę działa. Moja pierwsza choinka, jodła koreańska, już dawno jest wyższa ode mnie :-) Spróbujcie zresztą sami :-)

[Zdjęcie stąd]

23:35, isia2711 , dom
Link Komentarze (4) »
sobota, 13 grudnia 2008

Wstawiłam kilka udawanych wpisów, do uzupełnienia później. Znowu mi się rozjechał kalendarz blogowy z realnym i nie mam kiedy dopisać... :-/ Do tego naprawdę mam zapalenie krtani i nawet nie chce mi się o tym mówić ;-(

Na szczęście czasem zielone pomysły przychodzą same, wymuszone okolicznościami. Tak jak dzisiaj :-) Poszłam do lekarza, dostałam receptę, ale do apteki otwartej do 21:00 dotarłam dopiero pięć po. No i niech tam! Zrobię im na złość, położę się w kącie i umrę bez pomocy! ;-(

Ale wróciłam do domu, zajrzałam do mojej szuflady-apteczki całkiem niedawno pięknie posprzątanej, a tam jak na zawołanie - z pięciu przepisanych leków mam w domu trzy :-) Jakie to szczęście, że ciągle choruję na to samo ;-)

Biorąc pod uwagę, że przy ostatnich porządkach musiałam wyrzucić reklamówkę pełną różnych przeterminowanych leków przegląd zapasów przed zrealizowaniem recepty to super-ekologiczny pomysł. A do tego jeszcze jaki frugalistyczny ;-)

 

21:56, isia2711 , dom
Link Komentarze (2) »
12 grudnia 2008, piątek
21:37, isia2711
Link Dodaj komentarz »

11 grudnia 2008, czwartek

 

21:36, isia2711
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2008

Po czterech dniach wypruwania z siebie wegetariańskich flaków we Lwowie wróciłam do domu. Chyba mam zapalenie krtani, chyba nie mam marskości wątroby, na pewno mam wodę w mózgu i stan totalnego niechcemisia.

O ekologii pomyślę jutro... albo kiedy indziej ;-)

A na razie dobranoc :-)

środa, 10 grudnia 2008

Dzisiaj jeszcze będą wspomnienia o lataniu :-) W samolocie LOTu nadal podają malutkie zestawy kanapkowe. Kiedyś-gdzieś słyszałam, że podawanie posiłków w czasie lotu wprowadzono po to, żeby odwrócić uwagę pasażerów od stresującej sytuacji "bycia w niebie" ;-)

Moja uwaga nadal jednak pozostała wyostrzona na nieekologiczne marnotrawstwo. Jeśli się nie zużyje zaserwowanych w pudełku dodatków w trakcie lotu to one po prostu lądują w śmieciach. Maciupcie saszetki z pieprzem, torebeczki keczupu, wszystko na zmarnowanie...

Już wystarczająco nie-eko jest zapakowanie w aluminiową torebkę jednej łyżeczki sosu, żeby jeszcze dokładać Ziemi swoje i całość wyrzucać do kosza. Dlatego wzięłam torebeczki ze sobą i zamierzam wykorzystać. Może podam po powrocie specjalne danie - "anielską strawę z podniebnym pieprzem"? ;-)

***

A we Lwowie jest nieustająco pięknie :-) Nie miałam czasu rozejrzeć się za aspektami ekologicznymi, bo bardzo ciężko pracuję (albo piję ze współpracownikami, co na jedno wychodzi ;-) ). Jedyne co udało mi się zaobserwować to, że miasto oszczędza prąd - w bocznych uliczkach prawie nie ma latarni... Na szczęście mieszkam w samym centrum samego centrum, nigdzie nie mam daleko, a na nocleg prowadzi mnie rozświetlony neon z napisem HOTEL. Hotel, dla odmiany, nie oszczędza prądu ;-)

[łyżeczko-samolocik stąd]

22:26, isia2711 , inne
Link Komentarze (8) »
wtorek, 09 grudnia 2008

wc

Był kiedyś taki film o wycieczce Amerykanów, którzy w dwa tygodnie chcieli zwiedzić całą Europę. Jeśli dziś wtorek to jesteśmy w Belgii. Moje życie ostatnio wygląda jak na karuzeli. Pod koniec roku tempo pracy przyspiesza, wszyscy chcą się spotykać i rozwiązywać problemy, żeby jeszcze do końca roku wyczyścić listę zaległych spraw.

Dlatego jeśli dziś wtorek to jestem... we Lwowie :-) Byłam tu już dwa lata temu w czasie wakacji, przez cztery dni, i bardzo żałowałam, że tak krótko. No to teraz mam okazję :-) Szkoda tylko, że jak wychodzę z pracy to jest już całkiem ciemno.

Dzisiaj pierwszy raz leciałam z nowego terminalu T2 na Okęciu. I myślę, że ktoś powinien beknąć za cały ten projekt. Już abstrahując od sposobu wykonania i innych zastrzeżeń, które się pojawiały. Choćby tak prosta rzecz jak skorzystanie z toalety na lotnisku urasta do rangi poważnego problemu. Toalet jest bardzo mało, umieszczone są w jakichś dziwnych zakamarkach i na dodatek nie ma czytelnego oznaczenia, w którą stronę się kierować, żeby jakąś znaleźć :-(

Zwykle siusiam na lotnisku na chwilę przed wylotem. Nie lubię w samolocie przeciskania się między siedzeniami, więc wolę rozwiązać ten problem u źródła ;-) A tutaj - zonk.

Już bym zrezygnowała z poszukiwania wucetowego Graala, ale przypomniałam sobie, że to też ekologiczny wybór. Obsługa toaletowych potrzeb pasażerów samolotu wymaga dużo więcej energii, wody i środków chemicznych niż ta sama usluga na ziemi. Dlatego z determinacją szukałam aż znalazłam :-)

A jutro z równą równą determinacją postaram się odkryć ekologiczną stronę miasta Lwów ;-)

*Na Feedjit się wyświetliłam jako Lvov, Lvivska Oblast, też fajnie :-)

21:11, isia2711 , inne
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 grudnia 2008

oset

Green as a thistle (zielony jak oset) to tytuł bloga, od którego się wszystko zaczęło :-) Na projekt Vanessy natrafiłam, gdy już się zakończył. Ale i tak było miło poczytać o jej pomysłach na 365 zielonych zmian. Poczułam się tak zainspirowana, że postanowiłam spróbować podobnego eksperymentu na własnym żywym organizmie ;-)

Może niezbyt szczęśliwie wybrałam rok na podjęcie wyzwania, bo samo życie dostarcza mi aż nadmiarowej porcji wrażeń :-/ Ale blog pomaga utrzymać rutynę normalności nawet w najcięższych chwilach. A do tego czasem jest jedyną w ciągu dnia okazją do napisania czegokolwiek po polsku. Fajny jest z niego blogasek ;-P

Czasem jak się rozpędzę w pracy to nawet sama do siebie gadam po angielsku. Albo wracając do domu zaczynam w głowie układać kolejny wpis i dopiero po chwili się orientuję, że to nie ten język... Mimo wszystko angielski jest dla mnie językiem obcym i jeszcze dużo się muszę nauczyć. Dlatego w poniedziałki chodzę na konwersacje.

Gadamy o wszystkim: polityce, etyce, mistyce, a ostatnio nawet o seksie :-) I przyszło mi do głowy, że takim małym kroczkiem mogłoby być zaproponowanie rozmowy o eko-zachowaniach i globalnym ociepleniu. Mam nadzieję, że nie tylko mnie ten ten temat ciekawi :-)

PS A jutro będę miała dla Was małą siurpryzę :-)

22:48, isia2711 , inne
Link Dodaj komentarz »

ślad

7 grudnia 2008, niedziela

Na stronie WWF pojawił się kalkulator śladu ekologicznego. Trzeba podać odpowiedzi na kilka pytań i dostaje się odpowiedź jaka powierzchnia Ziemi jest potrzebna, żeby zaspokoić nasze potrzeby. Dla statystycznego Amerykanina to 10 hektarów, dla Polaka 4 hektary, a dla mnie 2,1 ha. Czyli nie jest źle :-)

Na koniec program podpowiada inne działania, które można podjąć aby nasz ślad był mniejszy. I mnie podpowiedział umieszczenie naklejki "Reklama? Nie, dziękuję" na skrzynce pocztowej. Czyżby to było aż takie proste? :-)

Więcej o koncepcji śladu ekologicznego i podejmowanych działaniach można poczytać tutaj.

21:13, isia2711 , dom
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20