Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Liczniki bez rejestracji
niedziela, 04 stycznia 2009

2 stycznia 2009, piątek

Podagrycznik, która jest tutaj na etacie oficjalnej muzy-natchniuzy i wsparcia duchowego, podrzuciła w komentarzu do jednego z poprzednich wpisów pomysł. Jak zwykle genialny w swej prostocie :-)

przypomniało mi się, że w czasach listów pisanych, którymi kiedyś przesyłano sobie wiadomości, robiłam coś co można dziś nazwać recyklingiem. (listów nie oddawałam na makulaturę). Zawsze robiłam kolorowe koperty ze starych kalendarzy albo jakiś ładnych kolorowych gazet.

Właśnie dzisiaj zdejmowałam zeszłoroczne kalendarze ze ścian i szkoda mi je było wyrzucać, bo takie piękne (charytatywne sierściuchy, mroczne klimaty krakowskiego Kazimierza i fotki małego M). Mam dwie rączki, obie lewe, ale mam nadzieję, że zrobienie takiej koperty nie jest zadaniem przerastającym moje skromne umiejętności ;-)

W kopertach trzymam rachunki, pokwitowania za zakupy, które podlegają reklamacji, wizytówki, których nie potrzebuję mieć stale przy sobie. Przydadzą się na pewno :-)

Obrazkami z kalendarza można też przyozdobić przekładki w segregatorze albo teczki na ciekawe wycinki z gazet. Ktoś ma jeszcze jakieś pomysły? :-)

[kartka z kalendarza robotniczego 2007 stąd]

19:50, isia2711 , dom
Link Komentarze (10) »

1 stycznia 2009, czwartek

Nadszedł nowy rok a wraz z nim jakiś brak natchnienia do pisania (bo pomysłów na zmiany nadal mi nie brakuje). Staram się teraz wypoczywać od pracy i obowiązków. Czyżbym gdzieś tam w środku, nieświadomie, zaczęła uważać pisanie bloga za kolejny nudny obowiązek...?

Nieee, to jednak ciągle duża przyjemność :-)

***

Tegoroczna impreza sylwestrowa, jak pewnie u wielu z Was, upłynęła pod hasłem "Jak się fajnie zabawić, a za dużo nie wydać", czyli domówkowo. Własnej roboty drinki, jakieś przegryzki, niezły film i fajerwerki na rozgwieżdżonym niebie oglądane z balkonu. Może brzmi niespecjalnie wystrzałowo. Ale w końcu i tak najważniejsze jest z kim się ten czas spędza :-)

W pewnej chwili padła propozycja, która wzbudziła lekką konsternację - "zagrajmy w coś". Hmmm... tylko w co? Czy jeszcze potrafimy grać w coś, co nie jest grą komputerową?

Jak byłam dzieckiem ciągle graliśmy w jakieś gry, całą rodziną. A jak trochę podrosłam to głównie w karty: w wojnę, w makao, w tysiąca. Swoją drogą fajnie wychodzą na jaw różne paskudne cechy charakteru przy grze. Mama zawsze oszukiwała przy liczeniu punktów i zaglądała dzieciom w karty, tata złościł się jak przegrywał, a ja nie umiałam przyznać się do błędu. To były czasy :-)

Zagrajmy więc w karty. Dzieci w Czarnego Piotrusia. Dorośli w rozbieranego pokera. Dla każdego coś miłego ;-)

Następnym razem jak przyjdzie mi ochota na jakąś odmóżdżającą strzelankę też zagramy razem w karty. Albo chociaż pasjansa sobie postawię :-)

[obrazek z XIX-wiecznej talii kart stąd]

PS Wszystkiego dobrego i zielonego w Nowym Roku :-)

18:45, isia2711 , inne
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 stycznia 2009

31 grudnia 2008, środa

Jest taki przesąd, który każe wysprzątać cały dom w ostatnim dniu roku, wynieść wszystkie stare śmieci, oddać długi, wynagrodzić krzywdy, pogodzić się z nieprzyjaciółmi. Tak żeby w nowy rok wejść z "czystą kartą", dosłownie i w przenośni.

Podoba mi się ta symbolika. Może nie aż tak, żeby robić generalne porządki właśnie w sylwestrowy wieczór ;-) Ale ma w sobie coś oczyszczającego - nowy rok, nowy rozdział. Można wyrzucić stare przekonania i rozpocząć wszystko od nowa :-)

To znaczy sprzątać też można, oczywiście ;-) Kto ma zwierzaka o dłuższym futrze ten wie, że sprzątać można w kółko. W zasadzie nie warto chować odkurzacza, jeśli chce się mieć czysto w domu. W przeciwnym razie jakby znikąd pojawiają się kłęby sierści, puchate chmurki włosów... Pomysł na dzisiaj - rzadziej używać odkurzacza, częściej szczotkować kota.

Kot nie została zapytana o zdanie. Sama wiem, bez pytania, że nie podoba jej się ani opcja z odkurzaniem, ani z czesaniem. Oj, nie lubi ona się czesać... Ale jak mus to mus. Niech wie, że w Nowym Roku przyszło nowe ;-)

[słodki kiciuch stąd]

21:04, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »

 

30 grudnia 2008, wtorek

Li i jedynie. Eksperymentalny Sygnał Dobra. Karpie mi ciekną. Cium cium pyszulka. Kto mlaszcze dostanie w paszczę. Dzień dobry, przyszłam na obiadek. Mówi Wam to coś? :-)

Mój rytuał świąteczno-noworoczny to powtórka co najmniej jednego tomu Jeżycjady. W tym roku, ponieważ od Mikołaja dostałam najnowszą "Sprężynę" i trafiłam na forum maniaków, to czuję, że na jednym tomie się nie skończy... Wiem, że to literatura dla podrastających panienek. Ale co, nie mogę sobie pobyć podrastającą panienką od czasu do czasu? Kurcze cholera żeż no! ;-)

Dobrze mi robi na stan duszy pogrzanie się choćby przez chwilę w rodzinnym ciepełku borejkowszczyzny, przepełnionym uśmiechem, niebieskimi kubasami z herbatą i łacińskimi cytatami. Dzisiaj miałam jeżycjadowy klimat na żywo - jechaliśmy z P. tramwajem, a on czytał mi na głos fragmenty "Rozmyślań" Marka Aureliusza. Czyż nie uroczo? ;-)

Zawsze patrz na wszechświat jako na jedno stworzenie, mające jedno ciało i jedną duszę. Pomyśl, jak wszystko dzieje się za jednym jego odczuciem, jak on wszystko tworzy za jednym popędem i jak wszystko jest przyczyną wszystkiego, co się dzieje; i jakie wzajemne powiązanie i splątanie wszystkiego. (Ks 4.40)

A jakie to ma splątanie z ekologią? Nie był to Marek Aureliusz, pierwsze polskie wydanie, biały kruk o pożółkłych kartach, w borejkowskim stylu. P. wydrukował książkę z e-booka na odwrotnych stronach błędnych faktur, żeby nie wyrzucać tylko w połowie zadrukowanych kartek. O, i to jest pomysł na dzisiaj! :-)

Więcej Marka Aureliusza można poczytać na przykład tutaj.

[obrazek nie do końca à propos, ale za to fajny - stąd]

29 grudnia 2008, poniedziałek

Ciągle leniwie się obijam. I dobrze mi z tym :-) Czytam, myślę. Człowiek czasem potrzebuje tego zresetowania, braku przymusu. To też jest "święty" czas...

Bardzo mnie korciło, żeby chociaż zadzwonić do pracy. Bo ja tu wypoczywam, a oni tam, beze mnie, jak sobie radzą... Ale wiem, że to wstęp do pracoholizmu, więc byłam twarda i NIE ZADZWONIŁAM :-)

Starałam się za to angażować w codzienne czynności, myśleć o tym co robię, być "tu i teraz". Wbrew pozorom jest to dość trudne zadanie. Umysł ze swojej natury wybiega myślą w przód, planuje co będzie robił potem, wspomina co robił chwilę wcześniej. Trudno się skoncentrować na rzeczy choćby tak prostej jak krojenie mozarelli do zapiekanki. Ale postarałam się. I prawie się udało ;-)

Bo w trakcie przyszedł mi do głowy pomysł pro-eko. Skoro potrawa zawierała makaron, jajka i przyprawy, i do żadnego z tych składników nie potrzebowałam deski do krojenia, to może do krojenia sera też nie potrzebuję deski = mniej zmywania?

Nie potrzebuję deski :-) Wywijałam nożem w powietrzu jak samuraj swoim mieczem, osiągnęłam pełne skupienie, stan umysłu zen, pokroiłam mozarellę. Największy sukces - niczego sobie nie obcięłam ;-) Zatem od dzisiaj postaram się nie brudzić deski, jeśli nie będzie to absolutnie konieczne.

[twardziel z mieczem stąd]

20:30, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

28 grudnia 2008, niedziela

Zawsze gdy mam więcej wolnych dni, nigdzie nie wyjeżdżam i nie mam dodatkowych obowiązków, mój rytm dobowy przechodzi sam z siebie w ten najbardziej dla mnie naturalny. Jem kiedy jestem głodna, kładę się spać kiedy poczuję się śpiąca i wstaję jak się wyśpię :-)

Co oznacza pobudkę w południe, spokojne śniadanko o pierwszej, kolację przed północą i grasowanie po domu do czwartej :-) Wiele razy od różnych rannych ptaszków (rannych w główkę ;-) ) słyszałam, że spanie do południa to przejaw skrajnego lenistwa i gnuśności. Tylko nie biorą zwierzątka owe pod uwagę, że gdy im się oczęta o 22 kleją, ja się dopiero rozkręcam i czeka mnie jeszcze parę godzin twórczej pracy :-) A tak w ogóle to dobrze mi z tym :-)

Ale w ramach ekologicznej świadomości zauważyłam, że mój rytm niestety ma się nijak do rytmu słońca - zwłaszcza teraz w zimie większość dnia przesypiam, a potem długo siedzę przy zapalonej lampie (a kilowaty lecą). Chciałam podjąć jakieś postanowienie w stylu "będę wstawać najpóźniej godzinę po wschodzie słońca", ale wystarczy spojrzeć w kalendarzyk i od razu widzę, że byłoby to postanowienie nierealizowalne. Co najwyżej w czerwcu mogę się kłaść o jutrzenki brzasku ;-)

Zatem daję słońcu spokój. Po prostu w wolne dni będę wstawać nie później niż o 9-tej rano, żeby jak najefektywniej wykorzystać światło dnia.

[wschód słońca stąd]

19:34, isia2711 , inne
Link Komentarze (5) »

27 grudnia 2008, sobota

W tym roku jakoś Mikołaj nie przyniósł mi żadnych kosmetyków. Pewnie to dobrze, bo zdążyłam już sobie sama zrobić zapasy ;-)

Ostatnio kilka kremów mnie uczuliło, więc postanowiłam zwrócić się ku bardziej naturalnej opcji - krem oliwkowy z wyciągiem z aloesu. Jest bardzo łagodny, można go stosować również u dzieci. Liczę na to, że moja przewrażliwiona skóra go polubi :-)

Przyjemnie pachnie, tak jak cała ta seria. Jest gęsty, ale dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania. Większość składników pochodzi z upraw ekologicznych. Również aloes, który ma działanie łagodzące i regenerujące dla skóry.

Krem ma niemiecki certyfikat kontrolowanych kosmetyków naturalnych. Niestety, tak jak wiele eko-kremów, nie zawiera filtrów przeciwsłonecznych. Dlatego będę go używała jako kremu na noc.

sobota, 27 grudnia 2008

26 grudnia 2008, piątek

Mój specjalny dzień na "robienie nic". Niczego nie muszę robić, nigdzie nie muszę iść. Dzień spędziłam na czytaniu, wyłącznie dla przyjemności, i różnych innych miłych sercu zajęciach :-)

Całodzienny hedoninzm zakończyłam w wannie pełnej pianki o zapachu świątecznych pierniczków, mmm... to lubię :-) I dopiero wychodząc z kąpieli, grubo po północy, pomyślałam pierwszy raz o ekologii.

Wszystkie ręczniki, czy duże, czy małe, zmieniam i piorę tak samo często. Czyli duży ręcznik kąpielowy (o powierzchni 1 m2) jest mniej efektywny niż mniejszy ręcznik (o powierzchni 0,5 m2). Bo używam go tak samo długo, a wody i środków piorących zużywa się dwa razy więcej. Prosta matematyka. A zatem od dzisiaj duże ręczniki idą w odstawkę.

Chociaż troszkę żal...

[piramida ręcznikowa stąd]

23:46, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2008

25 grudnia 2008, czwartek

Czas przesilenia zimowego to ważny okres w wielu religiach. Jak żaden inny zdaje się symbolizować zwycięstwo dobra nad złem, światłości nad mrocznymi mocami, życia nad umieraniem. Magiczny czas :-)

Dla mnie jest też czasem odkrywania wewnętrznego dziecka, które nieodmiennie znajduje radość w rytuałach, powtarzalności zdarzeń, rodzinnej tradycji. Które z roziskrzonymi oczami czeka na pierwszą gwiazdkę i nowe zabawki. Nawet jeśli same "zabawki" już są bardzo dorosłe :-)

Ale mam w rodzinie również prawdziwe dzieci, czekające na prawdziwe, dziecinne zabawki. Dla nich postanowiłam od dzisiaj wybierać tylko polskie wyroby, z niskim "toy miles" ;-)

Na przykład w łódzkim Muzeum Kinematografii są do kupienia licencjonowane krajowe misie Uszatki (piżamkowce już się skończyły, ale są jeszcze misie w dresiku). Taki Uszatek to prawdziwy fighter po jasnej stronie mocy ;-)

[urocze zdjęcie bohatera w piżamce stąd]

00:24, isia2711 , zakupy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 grudnia 2008

24 grudnia 2008, środa, Wigilia

Sympatyczna Marta z Galerii Koszka zrobiła dla mnie na specjalne zamówienie piękne kartki z choinkami. Super-ekologiczne, z recyclingowanych materiałów, a przy tym eleganckie i gustowne. I "dzięki" wzmożonym przedświątecznym wysiłkom Poczty Polskiej kartki wysłane do mnie priorytetem nie dotarły na czas :-(

Najzieleńsza kartka świąteczna to... brak kartki, niestety :-(

Zamiast kartek były więc świąteczne telefony i maile z życzeniami. Mogą być, chociaż trudno je ustawić na kominku ;-/

Mam nadzieję, że śliczne kartki od Marty zdążę jeszcze wysłać do tych, którzy obchodzą święta 7 stycznia. A pozostałe? No cóż, za rok znowu będą święta... ;-)

[obrazek stąd]

23:49, isia2711 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 grudnia 2008

23 grudnia 2008, wtorek 

Mieszkanie wysprzątane przy pomocy różnych mieszanek sody i octu. Panforte siedzi w piekarniku. Można sobie zrobić w pełni zasłużoną szklaneczkę grzanego wina i zasiąść do najprzyjemniejszej części świątecznych przygotowań – pakowania prezentów :-)

W ramach ekologizacji życia codziennego tegoroczne postanowienie zostanie dotrzymane. Nie kupiłam żadnych nowych kolorowych wstążeczek, woreczków, ozdobnych papierków. Zapakuję prezenty przy pomocy tego co już posiadam w domu. Choćbym miała je owijać w gazetę i przewiązywać starymi pończochami ;-)

[zdjęcie stąd]

00:57, isia2711 , inne
Link Komentarze (2) »

22 grudnia 2008, poniedziałek

To pytanie niezawodnie ciśnie się na usta przy okazji ostatnich przedświątecznych zakupów. Czyste szaleństwo i zawrót głowy. Mega kolejki po wszystko, dosłownie. 20 minut czekania do głupiego bankomatu w centrum handlowym. Z kupienia gazet w empiku zrezygnowałam po stanięciu twarzą w twarz z wielogłowym, poskręcanym w 88 wężem kolejkowym ;-)

Całe szczęście, że prezenty mam już dawno kupione i mogłam w całym tym zgiełku praktykować cnotę spokoju i równowagi ;-) Tak naprawdę mogłabym wcale nie wychodzić z domu, gdyby nie konieczność zakupienia ekologicznych bakalii.

W ulubionym sklepie ze zdrową żywnością ludzi więcej niż zwykle, ale ciągle jeszcze do zniesienia. Pomyszkowałam na półkach i wynalazłam takie cudeńka jak prażone orzechy laskowe czy kandyzowana papaja. Mniam :-)

Potrzebowałam 300 gram orzechów, więc włożyłam do koszyka 3 paczki z zamiarem kupienia. Ale po dojściu do lady okazało się, że są też orzechy na wagę, z dużego słoja. Hmmm… co jest bardziej eko? Wybrałam jednak te na wagę. Zwłaszcza, że pani zapakowała je do papierowej torebeczki, którą po zjedzeniu zawartości można ponownie wykorzystać. Na przykład do zapakowania kawałka ciasta na drogę dla zbłąkanego wędrowca ;-)

[orzeszki stąd]
niedziela, 21 grudnia 2008

Słuchanie kolęd to nie jest coś do czego wypada się przyznawać publicznie ;-) Na topie jest mówić, że święta są do obrzydzenia skomercjalizowane, a kolędy puszczane w sklepie wywołują naszą agresję.

Nie wiem jak wasze święta, ale moje nie są komercyjnym kiczem. Nadal są świętem wybaczania i nadziei. Nadal kupuję prezenty jako wyraz mojej miłości do najbliższych. I nadal uwielbiam kolędy :-)

Teraz leci trójkowa płyta "Idą święta", z której dochód przeznaczony jest na rodzinne domy dziecka.

Czy śnieg pada, czy nie pada

To dla karpia zawsze biada

Proszę pań i proszę panów

Nasze życie jest do chrzanu

Empatia jak co roku zorganizowała wczoraj Dzień Ryby, aby zwrócić uwagę na tragiczny los żywych karpi sprzedawanych w sklepach. Zanim się zdecydujecie na taki zakup, zapoznajcie się proszę z informacjami o odczuwaniu bólu przez te wydawałoby się "bezrozumne stworzenia".

Ja z oczywistych względów nie będę kupowała ryb, ani żywych, ani mrożonych :-) Ale moim postanowieniem na dzisiaj będzie pamiętanie o wyłączaniu muzyki, gdy już jej nie słucham, bo zajmuję się czymś innym. Na przykład pisaniem bloga ;-) 

[zdjęcie stąd]

22:20, isia2711 , dom
Link Komentarze (2) »

 

20 grudnia 2008, sobota

Zainspirowana grudniowym numerem Kuchni postanowiłam zrobić na Wigilię eksperymentalne ciasto, włoski przysmak ze Sieny - panforte. Panforte składa się z bakalii, bakalii, cukru, miodu, przypraw, 4 łyżek mąki i jeszcze trochę bakalii ;-) Znaczy chciałam powiedzieć, że bakalii potrzebuję dużo. Razem ponad kilogram na to jedno ciasto.

W ramach testowania produktów z linii Tesco Organic kupiłam jakiś czas temu ekologiczne suszone morele. I są bossskie. Najpyszniejsze suszone morele jakie w życiu jadłam :-) W ramach dzisiejszej zmiany postanowiłam, że wszystkie świąteczne bakalie: orzechy, migdały, rodzynki, suszone owoce, kupię z gospodarstw ekologicznych. Żeby to były zielone święta :-)

[panforte prosto stąd]

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20