Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Liczniki bez rejestracji
poniedziałek, 23 czerwca 2008

Pierwsza wpadka zaliczona ;-( Mialam zabierac ze soba wode w wielorazowej butelce, ale w euforii pierwszej wymarzonej lekcji w szkole flamenco - zapomnialam. I majac przed soba perspektywe dwoch godzin tanca w trzydziestostopniowym upale po prostu musialam kupic zapas wody.

Ale rozni madrzy ludzie mowia, zeby wpadkami sie nie przejmowac  - a juz na pewno nie tracic przez to motywacji. Staram sie wiec nie tracic. Bardzo sie staram. Juz nawet przygotowalam sobie butelke na jutro. Aha, i przeciez po schodach chodze, dzielna jestem :-)

A przy okazji w szkole na koszu na smieci byl zabawny napis o tym, zeby zgniatac puszki i butelki po napojach przed wyrzuceniem, bo nie dosc, ze zmniejsza sie objetosc smieci to mozna wyladowac nagromadzona frustracje w bezpieczny dla postronnych sposob. Cos czuje, ze zajecia dla poczatkujacych beda we mnie gromadzily duzo frustracji ;-) Dlatego od dzisiaj gniote smieci i zmniejszam ich objetosc. Olé! ;-)

niedziela, 22 czerwca 2008

Okrągły dziesiąty wpis (może powinnam to jakoś uczcić? ;-) ) będzie o małych wrednych tubeczkach z kosmetykami. Producenci muszą mieć w tym jakiś cel, że nigdy nie daje się wycisnąć kremu do końca. Choćby się człowiek męczył i pocił jak Pudzian, zawsze na dnie coś zostaje - jest to szczególnie złośliwe, gdy tubka jest półprzezroczysta i wszystko widać.  Wrrrr!

Właśnie tak stało się dzisiaj z moim ulubionym kremem do rąk Yves Rocher z arniką. Nic a nic się już  nie dawało wycisnąć, a nie mam drugiego w zapasie, więc ucięłam mu koniec. I co się okazało? Że przy wylocie tubki jest jeszcze ilość kremu spokojnie wystarczająca na tydzień smarowania. Na pewno złośliwie to robią!

Od dzisiaj więc każda zużyta tubka zostanie przecięta! Niech odda wszystko, do ostatniej kropelki :-)

21 czerwca 2008, sobota

Kilka wpisów wcześniej zamieniłam kupowanie gazet codziennych na wersję elektroniczną. Jednak nie zawsze ma to sens. Jeśli celem czytania nie jest pozyskanie informacji, ale oglądanie kolorowych obrazków w wannie z pianką, na przykład, internetowa wersja nie do końca spełnia swój cel ;-)

Na pewno ta metoda nie ucieszy wydawców prasy - ale dobrze jest wymieniać się czasopismami ze znajomymi. Mniej egzemplarzy w obiegu za to czytanych przez więcej osób = duża ulga dla środowiska, mniej papieru, farb i pracy maszyn drukarskich. A i finansowa oszczędność niemała :-)

Dlatego od dzisiaj postaram się, żeby każdy egzemplarz kupionego przeze mnie czasopisma przeczytało jeszcze kilka osób.

Właśnie dostałam od rodziny ostatni numer Reader's Digest z bardzo ciekawym artykułem na temat oszczędnej jazdy samochodem. Akurat chodziło tu o oszczędność w sensie wydatków na paliwo i konserwacje silnika, ale przy okazji oszczędza się zasoby naturalne - też dwa w jednym ;-)

************************************************************************

A zatem jak oszczędnie jeździć:

  • NAPOMPUJ - przy słabo napompowanych oponach silnik intensywniej pracuje
  • JEDŹ ŁAGODNIE - startuj i hamuj z wyczuciem
  • WYŁĄCZAJ - silnik, jeśli masz stać dłużej niż 3 minuty
  • NIE ZWIĘKSZAJ OBROTÓW - rajdowa jazda to marnowanie paliwa
  • NIE ROZGRZEWAJ SILNIKA - nie ma takiej potrzeby, jeśli prowadzisz łagodnie
  • OPRÓŻNIJ BAGAŻNIK - każdy zbędny kilogram dodatkowo obciąża silnik
  • ZAMKNIJ OKNA - niski poziom klimatyzacji lub lekko uchylone okna (dodatkowo zaoszczędzisz sobie anginy)
  • NIE PRZEKRACZAJ PRĘDKOŚCI
  • RĘCZNA SKRZYNIA BIEGÓW

(za Reader's Digest 06/2008)

20:43, isia2711 , dom
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 czerwca 2008

Zwierządka moje, koty dwa, w pełni podzielają tę opinię Kaczki Katastrofy - dźwięk odkurzacza je irytuje, świeżo umyta podłoga zniesmacza, a zapach środków czystości wręcz brzydzi. Ale nie o tym chciałam.

Mając w domu zwierzęta niewychodzące trzeba im zapewnić możliwość załatwiania potrzeb fizjologicznych w taki sposób, żeby jednocześnie ludzkich współmieszkańców nie ogarnęło obrzydzenie i niesmak. Dlatego sprytni ludzie wynaleźli żwirki do kuwety i niech im dobry los w zdrowych kotach wynagrodzi :-)

Przez kilka lat używaliśmy żwirku bentonitowego, który po wykorzystaniu lądował w foliowym woreczku, a następnie w koszu na śmieci, z którego był zabierany na wysypisko przez odpowiednie służby.

Potem, za sprawą małego głupiego kotka, który uznał mineralny żwirek za doskonałe uzupełnienie diety, zmieniliśmy żwirek na tzw. "drewniany". Produkowany z włókien roślinnych, w 100% biodegradowalny - po prostu sam miód na ekologiczne serca. I ten również po wykorzystaniu ląduje w foliowym woreczku, a następnie w koszu na śmieci, z którego jest zabierany na wysypisko. Dlaczego owijamy go w folię, skoro na opakowaniu jest napisane, że spokojnie może być użyty na kompost albo spuszczony w toalecie? Dlaczego bez sensu zużywamy 3 foliówki tygodniowo???

Zatem dosyć tego. Dzisiejsza porcja żwirku pięknie i bez śladu spłynęła w kanalizacji i tej metody będziemy się teraz trzymać :-)

Sponsorem odcinka była literka C jak Cat's Best Eco Plus ;-)

Przy okazji polecam gorąco sklep Animalia. Świetna obsługa i bardzo bogaty asortyment. Wydaliśmy tam już ponad tysiąc złotych, a koty twierdzą, że to jeszcze nie koniec ;-)

19 czerwca 2008, czwartek 

Wczoraj nie bylo wpisu, bo troszke zabalowalam i po powrocie do domu padlam, ale przyszedl mi do glowy kolejny pomysl (jak jeszcze bylam w stanie myslec ;-) ) - jedzenie poza domem.

Idziemy do restauracji. Porcje sa standaryzowane, zas apetyt nie. Zatem zjadamy i przystawke, i zupe, i... drugie danie sie cale nie zmiescilo. Zostalo 3/4 ziemniakow, na przyklad. Obsluga sprzata talerze, a pyszne mlode ziemniaczki laduja gdzie? w smieciach, a jakze! No chyba ze by mieli jakas umowe z rolnikiem na odbior zlewek kuchennych, ale to chyba epoki mi sie pomylily ;-)

A przeciez na 'dzien po' kefir plus odsmazane kartofelki to jest to co tygrysy lubia najbardziej, nieprawdaz? Zwlaszcza, ze gotowac sie nieeeee chceeee... ;-)

Zatem w celu zmniejszenia marnotrawstwa od dzisiaj grzecznie prosze o spakowanie resztek na wynos - jesli nie ja to moze pies sasiadow zje, ale dobrego jedzenia wyrzucac nie bede.

 

środa, 18 czerwca 2008

Czytajac dzisiaj lodzka wyborcza trafilam na informacje:

"Do łódzkich domów w przyszłym roku ma trafiać czystsza i smaczniejsza woda. We wtorek podpisano umowy na modernizację sieci i przepompowni, przez które woda trafia do miasta. (...) Jakie korzyści z tak wielkiej inwestycji będą mieć łodzianie? - Będzie superwoda, dobrze dostarczana - mówi Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi. - Już teraz można pić wodę prosto z kranu. Dzięki tej inwestycji będzie ona jeszcze smaczniejsza."  (wiecej na: http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5322731,Woda_w_kranach_bedzie_czystsza.html)

No i milusio, poczekamy-zobaczymy, moze kiedys w kazdym domu w miescie bedzie mozna pic kranowke. Ale tymczasem nie zdecydowalabym sie na picie wody prosto z kranu. He, he, i chcialabym zobaczyc jak wiceprezydent to robi ;-) Chociaz i tak nasza woda jest o niebo smaczniejsza niz w Warszawie, przynajmniej nadaje sie do parzenia herbaty i po kapieli nie zamienia skory w tarke.

Pozostane tymczasem przy wodzie butelkowanej, ale bede nosic ze soba butelke wielorazowego uzytku, zeby nie generowac dodatkowej sterty plastikowych odpadow.

************************************************************************

A sprawozdanie z poprzednio wprowadzonych zmian:

  • dzielnie chodze po schodach, od tygodnia ani razu nie jechalam winda (dodatkowe plusy - niedlugo wyrobie sobie niezla kondycje i miesnie lydek ;-) )
  • gazety czytam w internecie
  • wyslalam juz zgode na e-rachunki za telefon, natomiast kablowka odpisala, ze nie moge zrezygnowac z papierkow :-(
  • najtrudniejsze jest niewlaczanie komputera przez pierwsza godzine po powrocie do domu, ale pracuje nad tym -  moze jestem uzalezniona i mam syndrom odstawienia? ;-)
wtorek, 17 czerwca 2008

rachunki

Przyszedl wlasnie rachunek za telefon z Tepsy - 5 kartek formatu A4, w kopercie z makulatury (pozytyw!) i z listem zachecajacym do przejscia na rachunki elektroniczne otrzymywane mailem. To jest  swietna mysl na dzisiejsza zmiane! :-)

Juz wypelniam formularz rachunkow elektronicznych, jutro wysle i postaram sie sprawdzic czy inni dostawcy mediow rowniez zgodza sie zrezygnowac z papierowych faktur. Troche tego jest, wiec moze uda sie uratowac kolejne drzewko, nawet malutkie ;-)

[obrazek stąd]

20:44, isia2711 , dom
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 16 czerwca 2008

Czyste prześcieradła wyprane w 30 stopniach sie suszą, gazete poniedzialkowa przeczytalam online i pamietalam, zeby w pracy chodzic po schodach.  Na razie idzie mi niezle :-)

Staram sie z uwaga obserwowac swoje nawyki i dostrzegac co robie zupelnie bezmyslnie i z rozpedu, a kilowaty/hektolitry/i inne takie uciekaja nie wiadomo kiedy. Na przyklad dzisiaj. Wrocilam z pracy i jak co dnia wlaczylam komputer, sprawdzilam poczte, odpisalam na kilka maili i poszlam do kuchni robic kolacje - po co mi do tego wlaczony komputer? czy nie moglabym odpisac na maile po kolacji - i zaoszczedzic godzine pracy kompa???

No wlasnie... moglabym. Od dzisiaj wiec zadnego rozpedowo-bezmyslnego wciskania guziczkow! :-)

A ten kalkulatorek pokazuje, ze 1 godzina pracy komputera mniej zaoszczedzi rocznie 84 kWh.

23:18, isia2711 , dom
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 czerwca 2008

Na niedziele bede sobie zostawiac takie bardziej lagodne zmiany, niskowysilkowe, na zasadzie "odpoczal dnia siodmego" ;-)

Pranie, tanie i ekologiczne, temat rzeka. A propos rzeki. Nasze pra-pra-babcie praly w rzece, trzepaly kijankami, suszyly na sloncu i mozna sie domyslic, ze pranie bylo czyste, suche i pachnace. A my co? Pralki, elektryczne suszarki, detergenty, proszki, plyny do plukania, plyny do wybielania, plyny do utrzymania koloru, i co tylko jeszcze ludzie z dzialu marketingu wymysla i kuszaco zareklamuja ;-)

Nie zamierzam oszukiwac, nie podam jako zmiany czegos co juz robie. Za to napisze co robie, moze kogos zainspiruje :-)

  1. pralka klasy energetycznej A - dobrze zwracac uwage na takie rzeczy przy zakupie, my zwrocilismy :-)
  2. zawsze pelny wsad  - po co prac pusta przestrzen? akurat moja pralka nie ma funkcji automatycznego wazenia prania i dobierania ilosci wody, wiec trzeba samemu tego dopilnowac
  3. dokladnie odmierzona ilosc proszku - skoro producent twierdzi, ze wystarczy 40 ml proszku, to po co sypac 50 ml???
  4. plyn do plukania tylko do puszystych sweterkow - kiedys wydawalo mi sie, ze plyn do plukania jest niezbedny i wlewalam go do kazdego prania. I nagle pewnego dnia olsnilo mnie, ze robie to po to, zeby ubrania ladnie pachnialy... hmmm, no przeciez bez plynu tez ladnie pachna, sa swiezo wyprane, nie maja prawa pachniec brzydko! Do tego zakladam je na swiezo umyta, poperfumowana skore... Logiczny wniosek - plyn do plukania won z mojej lazienki, a do rzek splywa mniej detergentow :-)

Nowa zmiana, ktora zamierzam wprowadzic od dzisiaj - pranie w najmniejszej mozliwej temperaturze, co w przypadku mojej pralki oznacza 30 stopni. W koncu wiekszosc rzeczy, ktore piore tak naprawde wcale nie jest brudna, tylko nieswieza, nie tarzamy sie w blocie (zwykle ;-) )

Ciekawe czy ktos policzyl ile energii mozna na tym zaoszczedzic?

10:20, isia2711 , dom
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 czerwca 2008

Uwielbiam czytac, czytam duzo i namietnie (chyba nawet jestem troche uzalezniona od czytania). Z zamieszczonego ponizej kalkulatorka wyszlo mi, ze kupujac tyle codziennych gazet, ile dotychczas do konca zycia sama jedna wykoncze 200 drzew... A jak jest wiecej takich jak ja? Drżyjcie lasy, puszcze i mlodniaki! ;-)

Hmmm, ciezka decyzja, bedzie mi brakowalo sobotniego porannego rytualu kawa+'Wysokie obcasy', ale te same tresci sa dostepne na stronach gazeta.pl i chyba jednak wole oszczedzic drzewa. 

Kalkulator "drzewozużycia": http://www.ekokalkulator.pl/

12:13, isia2711 , dom
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 czerwca 2008

schody 

Pomyslmy - prad, duuuuuzo pradu, konserwacja, serwis, czesci zamienne, a po drugiej stronie czyste i ekologiczne przemieszczanie sie przy pomocy wlasnych konczyn dolnych. Schody opuszczaja boisko jako niekwestionowany zwyciezca ;-)

Wczesniej o tym nie myslalam jako o zmianie pro-eko, raczej jako o kolejnej wersji utrudniania sobie zycia w celu spalania kalorii (brrrr! ohyda).  Ale motywacja jest kluczem do sukcesu, a ekologia jest dla mnie wazna, wiec powinno sie udac. Zreszta nie bedzie to chyba takie trudne: mieszkam na trzecim pietrze, pracuje na czwartym, a gdybym miala targac jakies ciezkie i nieporeczne cosie, to coz, zrobie wyjatek i jednak przejade sie winda. Drugi wyjatek zamierzam zrobic jesli bede w towarzystwie, glupio by bylo tak kogos zostawic i sobie isc. Ale to juz koniec wyjatkow!

Zgodnie z obietnica zaczelam od dzisiaj! Od rana dzielnie zaliczylam dwa kursy po schodach parter-czwarte pietro i z powrotem (punkt dla mnie).

[zdjęcie stąd]

14:55, isia2711 , praca
Link Komentarze (4) »

glob 

Ziemia jest dla mnie wazna, czuje sie odpowiedzialna za jej stan dla mnie i dla przyszlych pokolen.

Nie chce uzywac gornolotnych slow. Nie chce zbawiac swiata. Ale tez nie chce zuzywac zasobow bardziej niz musze.  Czy w tym celu mam zamieszkac w chatce z bali w Bieszczadach, nosic dredy, lapcie z lyka i domowej roboty suknie z lnu? NIE!!!

Jestem dziewczyna z miasta. Chce miec zycie rodzinne, towarzyskie i zawodowe w miescie, uzywac kosmetykow, nosic fajne ciuchy i korzystac z dobrodziejstw cywilizacji. Czy jest cos w moim zyciu co moglabym zmienic, zeby Ziemi bylo ze mna lzej, lepiej? Zobaczymy...

Zainspirowal mnie blog kanadyjskiej dziennikarki, ktora wprowadzala w swoje zycie 365 malych zmian przez 365 dni w roku. I poczulam, ze ja tez moglabym robic wiecej niz teraz, malymi kroczkami, przezwyciezajac wrodzone lenistwo i niechec do wysilku. Dlatego zaczne juz od dzisiaj, od zaraz - nie bede czekac do poniedzialku/nowego miesiaca/whatever. Mam nadzieje, ze upublicznienie tego postanowienia i wystawienie sie na komentarze pomoze mi sie zmobilizowac. Trzymajcie za mnie kciuki! :-)

************************************************************************

A moze tez chcecie sprawdzic jak wplywacie na srodowisko?

Quiz oblicza ile razy Ziemia musialaby by byc wieksza, zeby zaspokoic potrzeby 6 miliardow ludzi zyjacych w ten sposob. Mi wyszlo 3,6... Trzeba bedzie sie bardziej postarac.

14:13, isia2711 , inne
Link Komentarze (8) »
1 ... 16 , 17 , 18 , 19 , 20