Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Liczniki bez rejestracji
sobota, 09 sierpnia 2008

Dzisiaj kolega podesłał mi pakiet dowcipów rysunkowych związanych z ciągle rosnącymi cenami ropy. Tutaj jeden z bardziej uroczych :-) 

 

"Były tańsze niż paliwo do kosiarki"

Więcej można zobaczyć np. tutaj.

Khm, khm... no to tego... ja tak chciałam... [przestępowanie z nogi na nogę]... tego, powiedzieć, że no... [panieński rumieniec]... napisali o mnie w takim serwisie, khm..., że niby taki "wyjątkowy blog"... o tutaj. Uff, powiedziałam to!

I chcą więcej moich wpisów tam publikować, bo mówią, że bardzo interesujące. Dziwni jacyś ;-)

[OK, mam nadzieję, że odrobina fałszywej skromności to świetne antidotum na ewentualną sodówkę uderzającą do głowy, ale co za dużo to też niezdrowo, więc już wystarczy ;-) ]

A tak swoją drogą to całkiem fajnie ten serwis się zapowiada* Na przykład ciekawy jest artykuł o eko-weselach, może się komuś przyda. Nawet jak skorzystacie z niektórych porad po prostu z braku funduszy, to i tak co bardziej wścibskim znajomym można wciskać, że to tak super modnie, eco-trendy, organic-jazzy i co tam jeszcze aktualnie jest na topie ;-)

* Ale blog i tak jest fajniejszy! ;-)

piątek, 08 sierpnia 2008

pusta lodowka

A zatem wyjezdzam na wakacje (pekaesem, ha!)i nie bedzie mnie przez tydzien. Decyzja Vanessy o wylaczeniu lodowki wydala mi sie jedna z bardziej drastycznych  i nie sadzilam, ze moglabym, sie na to zdecydowac. Ale skoro wyjezdzam? Hmmm... chociaz tak na probe, bez zobowiazan?

Podobno dzialanie lodowki i zamrazarki "zjada" az do 30% energii uzytkowanej w gospodarstwie domowym! Jesli tak, to ograniczenie tego zuzycia  jak najbardziej ma sens i powinno miec duzy, korzystny efekt dla srodowiska.

Zatem plan na te kilka dni, ktore pozostaly do rozpoczecia slodkiego lenistwa - nie kupowac wiecej jedzenia, wyjesc to co sie da, a to czego sie nie da zamrozic*. Tak zeby przed wyjazdem na wakacje lodowke wylaczyc. A po powrocie? Sie zobaczy :-)

*Zamrazarke mam osobno

************************************************************************

Jesli jednak nie chcecie isc na ekologicznej sciezce az tak daleko, ponizej kilka porad jak oszczednie uzywac lodowki:

  1. kup energooszczedny sprzet, klasy A lub wyzszej, najmniejszy jaki spelnia Twoje potrzeby
  2. zanim otworzysz drzwiczki zastanow sie co chcesz z niej wyjac lub przygotuj w poblizu to co chcesz wlozyc - kazda minuta otwartej lodowki to dodatkowe 3 minuty intensywnej pracy agregatu
  3. nigdy nie wstawiaj goracych potraw - nie dosc, ze znacznie zwieksza zuzycie pradu to jeszcze mozesz uszkodzic lodowke
  4. produkty plynne wkladane do lodowki przykryj pokrywka, zeby nie parowaly - suche powietrze latwiej sie chlodzi
  5. im zimniej w kuchni, tym dla lodowki lepiej - zwlaszcza nie nalezy jej stawiac obok kuchenki czy kaloryfera

A jak wszyscy bedziemy sie stosowali do tych zasad, to moze tym kolesiom nie bedzie za cieplo ;-)

14:14, isia2711 , dom
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 sierpnia 2008

grissini

Właśnie zaświtało dno w paczce moich ulubionych trójkątnych krakersików z sezamem. To takie udawane jedzenie na chwile, kiedy tak coś bym zjadła, ale sama nie wiem co. Już, już, miałam poprosić kolegę J. o zakup kolejnej porcji w Biedronce, kiedy przyszło do mnie ekologiczne oświecenie ;-)

Nie, nie zamierzam snobować się na niekupowanie w Biedronce. Po prostu żadnej nie mam w pobliżu, a trochę głupio by było jechać przez pół miasta w celu zakupienia paczki krakersów, nieprawdaż?

Oświeceniem był pomysł na kolejną zmianę. A zatem od teraz będę jeść słone przekąski wyłącznie z certyfikatem rolnictwa ekologicznego.  Na przykład takie jak te tutaj na zdjęciu -  paluszki Grissini marki Tesco Organic (4,49 za 125 g). W tym przypadku wysoka cena jest poniekąd dodatkową zaleta - im droższe, tym mniej zjem ;-)

PS. Ale jak na imprezie ktoś postawi obok mnie miskę pełną chipsów, to nie ręczę za siebie, wy sadyści! ;-)

************************************************************************

Jak ktoś koniecznie chce biedronkę z paluszkami, to może sobie sam zrobić. Tylko te paluszki trzeba będzie dorysować ;-)

środa, 06 sierpnia 2008

Odlatujacy samolot 

Wystarczy zobaczyc to porównanie emisji dwutlenku wegla dla roznych srodków transportu. Podróż po takiej samej trasie przy jeździe autokarem wyemituje pięciokrotnie mniej CO2 niz samolotem!

W ciagu ostatniego roku przelecialam 10 000 km prywatnie i 20 000 km w podrozach sluzbowych. Na sluzbowe za bardzo nic nie moge poradzic. Ale wakacje??? Moja ekologiczna wina jest wielka i nie wiem jak wiele papieru z makulatury musiałabym zużyć, zeby to odpokutować ;-/

Dlatego podjelam bardzo trudne wyzwanie - od dzisiaj, przez nastepne dłuuugie 310 dni, na wyjazdy dla przyjemności będę jeździć wyłącznie autobusem albo pociągiem.

Eeeech, juz mi żal arabskich targowisk i fig rwanych prosto z drzewa...

[Odlatujacy w sina dal samolocik z Free Digital Photos]

wtorek, 05 sierpnia 2008

Odpowiedz na wszorajasza zagadke to TRUE. Prawda jest, ze gdyby kazde amerykanskie gospodarstwo domowe zastapilo jedna tysiaclistkowa rolke papieru toaletowego papierem makulaturowym pozwoliloby to zaoszczedzic 373 000 drzew. Szok!

Postanowilam sprawdzic, czy u nas tez jest dostepny papier toaletowy z makulatury. Zrobilam szybkie badanie rynku i prosze. Jest w Rossmannie papier Euro Profit, 8 rolek za 3,29 zl. 100% recyklingowanego papieru, bielony bez uzycia chloru. Juz chcialam powiedziec mniam, ale to raczej nie jest wlasciwy odglos... ;-) W kazdym razie reakcja pozytywna :-)

Zatem od dzisiaj stosuje ten. I mam nadzieje, ze w swoim przenosnym znaczeniu tytul sie nie sprawdzi ;-)

************************************************************************

I jeszcze dowcip :-)

Przychodzi facet do sklepu:

  • Dzien dobry. Czy jest papier do dupy?
  • Alez prosze pana! Nie mowi sie "papier do dupy" tylko "papier toaletowy"!
  • No to pani da ten papier toaletowy.
  • Zyczy pan sobie cos jeszcze?
  • Mydlo.
  • Toaletowe?
  • Nie! Do twarzy!

23:50, isia2711 , dom
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 04 sierpnia 2008

Fajna gra - za kazde dziesiec prawidlowych odpowiedzi na pytania sponsor zasadzi drzewko w Afryce. Sadzeniem drzew zajmuje sie organizacja Trees for the Future (TFTF), ktora od 1989 roku posadzila ponad 50 milionow drzew!

Quiz dotyczy spraw zwiazanych z ochrona srodowiska i ekologia. Bardzo ciekawych rzeczy mozna sie dowiedziec. A jak przyjemnie sie patrzy na rosnacy na dole strony las choinek! :-)

Przykladowe pytanie:

If every household in the US replaced just one roll of 1,000-sheet toilet paper with 100% recycled rolls, we could save 373,000 trees, 1.48 million cubic feet of landfill space, and 155 million gallons of water.

Zagraj i patrz jak rosnie :-)

Mama zapomniala podlaczyc komorke taty do pradu, wiec komorka sie wziela i rozladowala. Tata oczywiscie ukochanego telefoniku oddac nikomu nie chcial. Efekt - 3 razy blednie wpisany PIN, komorka kaput. Mozna wpisac PUK i odblokowac telefon, tylko kto pamieta PUK?! Wybralam sie wiec z uprzejma prosba do salonu operatora, czy nie mogliby sami odblokowac.

Na pewno znacie takie automaty do stania w kolejce.  Klika sie w ekranik z jaka sprawa sie przyszlo, a sprzet drukuje papierowy bilecik. I juz wiadomo, ze przed nami jest juz tylko 278 osob ;-) Teoria glosi, ze automat sluzy ulatwieniu obslugi klientow urzedu czy POKu. Milo pomyslec, czekajac poltorej godziny w kolejce, ze ktos pomyslal o ulatwieniu... ;-/

W kazdym razie przyszlam, pobralam bilecik "obsluga posprzedazowa klienta indywidualnego", postalam troche w kolejce i wtedy przyszlo mi do glowy pytanie, czy przypadkiem telefon nie jest zarejestrowany na firme. Zadzwonilam do B. - przypadkiem jest. Czyli nalezy pobrac bilecik numer dwa "obsluga posprzedazowa klienta biznesowego" i ustawic sie w calkiem innej kolejce...

Przy automacie kosz na niewykorzystane/pomylkowe kupony. Dobrze, ze o tym pomyslano, widocznie nie ja jedna mialam ten klopot. Ale czy to takie ekologiczne rozwiazanie? RECYCLE to ostatnie z trzech ekologicznych R, wiec moze mozna zrobic cos wiecej? Na przyklad:

  1. nie chodzic do miejsc, gdzie kolejka jest na bilety
  2. jak juz trzeba tam isc to 3 razy sie zastanowic w jakiej sprawie sie przyszlo
  3. jak juz sie wzielo zly bilet, to zamiast wyrzucania go do smieci - oddac nastepnemu klientowi

I takich zasad bede od dzisiaj przestrzegac :-)

niedziela, 03 sierpnia 2008

Lubię wszystkie pory roku, ale lato najmniej. Latem wszystko jest ZA BARDZO: za gorąco, za sucho, za jaskrawo, za duszno. Człowiek chodzi spocony i lepki, rozebrać już bardziej się nie można, myśleć się nie chce, jeść się nie chce - ohyda! ;-)

Najbardziej w lecie lubię to, że można chodzić w klapkach i mieć piękne kolorowe paluszki. Może nie mam na tym punkcie takiej obsesji jak Tarantino, ale lubię oglądać zadbane stópki, własne i cudze. Zmieniam kolory co 3-4 dni, żeby pasowały do stroju lub nastroju :-)

Ale teraz, ze zrozumiałych względów, zupełnie nie miałam do tego głowy. I okazało się, że pomarańcza metalik zaaplikowana jedenaście dni temu nadal świetnie się trzyma :-) Czyli możnaby co najmniej trzykrotnie zmniejszyć zużycie zmywacza, bazy i lakieru, hmmm... Zatem od dzisiaj koniec z kolorowym szaleństwem - pomalowane raz zostaje dopóki będzie dobrze wyglądać.

PS. OK, jak już mi będzie całkiem nudno to mogę po paru dniach domalować wzorek - ale MAŁY! ;-)

sobota, 02 sierpnia 2008

Sobotni poranek, to znaczy mój poranek (czyli już wiadomo, że jedenasta ;-) ). Wstałam, wyduźdałam koty, umyłam zęby, umyłam włosy i... uświadomiłam sobie, że obiecałam mamie być o 12 w szpitalu :-/

Suszenie moich włosów to co najmniej 20 minut, jest 11:15, ja zupełnie nie gotowa, jeśli mam zdążyć to za 15 minut muszę wyjść, a MUSZĘ zdążyć. O żesz!

Ale przecież gorąco jest. I zdarzyło mi się już chodzić z mokrymi włosami na dworze (po wyjściu z morza, na przykłąd). No to co za problem? Robimy fryzurę na mokrą włoszkę, co w moim wykonaniu przypomina bardziej zmokłą kurę, ale za to plan dnia uratowany! :-) Żeby nie wyglądać totalnie badziewnie dodałam szeroką opaskę z materiału, wyszło trochę hipisowato, ale przynajmniej nie robiłam za sensację ulicy ;-)

Skoro włosy potraktowane w ten sposób mają się nieźle to po co mam odpalać 1700 watów i zżerać prąd? Same wyschną, prędzej czy później ;-) Dlatego postanowiłam od dzisiaj darować sobie suszenie włosów suszarką. Będę tylko musiała zaplanować mycie włosów na trochę wcześniej przed wyjściem ;-)

19:08, isia2711 , dom
Link Komentarze (3) »

1 sierpnia 2008, piatek 

Wlasnie przeczytalam artykul, ze rzad chce wprowadzic, wbrew stanowisku Unii Europejskiej, obostrzenia we wprowadzaniu upraw roslin genetycznie modyfikowanycho na teren naszego kraju (oznacza sie je skrotem GMO, genetically modified organisms).

Nie jestem wielka fanka tego rzadu, ale w tym wypadku akurat jestem za ich stanowiskiem, a przeciwko regulacjom unijnym. W jednym z komentarzy pod artykulem napisano, ze Polska musi sie zgodzic na wprowadzenie organizmow genetycznie modyfikowanych, bo inaczej stanie sie "skansenem Europy". Moim skromnym zdaniem w tym wlasnie jest nasza szansa! Ciagle jeszcze, mimo usilnych staran, nie udalo nam sie spieprzyc wszystkiego. Ciagle jeszcze mamy piekne niezanieczyszczone zakatki, zdrowa smaczna zywnosc i bliskie, rodzinne stosunki miedzyludzkie. To sa wlasnie te wartosci, ktore jako Polacy mozemy wniesc do Europy!

Na pewno nie dorownamy innym krajom zachodnim w ilosci wybetonowanych autostrad, super-nowoczesnego przemyslu i wysokowydajnej gospodarki rolnej - oni sa kilkadziesiat lat i miliardy euro przed nami!*  Ale my mozemy uczyc sie na ich bledach. Mozemy swoja ojczyzne potraktowac z miloscia i dbac o jej bioroznorodnosc i zrownowazony rozwoj** Dlatego postanowieniem na dzisiaj jest dowiedzenie sie jak najwiecej o GMO, propagowanie tej wiedzy i proby lobbingu przeciwko wprowadzaniu tych nasion do Polski. A takze sprawdzanie, czy zywnosc ktora kupuje nie zawiera GMO.

* Wystarczy porownac chocby ilosc patentow miedzynarodowych w ubieglym roku: Polska - 102, Niemcy - 180 tysiecy; liczby mowia same za siebie

** Taki mi wyszedl patriotyczny wpis, akurat na 1 sierpnia. Patriotyzm dzisiaj to nie umieranie za ojczyzne, ale codzienna praca nad tym, zeby byla jak najlepszym miejscem do zycia, dla wszystkich :-)

A zeby nie bylo tak calkiem serio to na deser komiks - "Gmo, czyli co?" 

czwartek, 31 lipca 2008

Dzisiaj przeczytalam, ze piekny palac zbudowany przez Towarzystwo Kredytowe Miejskie w 1881 roku przy ulicy Średniej (obecnie Pomorska) ma prywatnego inwestora i zostanie odrestaurowany. Przejdzie bardzo gruntowna renowacje, wraz z odtworzeniem detali we wnetrzach. Swietna, bardzo optymistyczna wiadomosc. Teraz palac jest bardzo piekny, ale strasznie zniszczony . Niedlugo bedzie po prostu piekny :-) Trzymam kciuki za sukces, bardzo mocno.

Tu mozna przeczytac artykul, a tu zobaczyc kilka fajnych fotek.

A ze nie pasuje do tematyki bloga? Jak to nie pasuje! To tez jest forma odzyskiwania zasobow ;-)

Jak ucza stomatolodzy prawidlowa higiena jamy ustnej obejmuje:

  • szczotkowanie
  • nitkowanie
  • plukanie

Stosuje sie do tych zalecen, zeby zaoszczedzic na dentyscie ;-) Najwidoczniej jest to skuteczna metoda, bo ostatnie pare wizyt to byl tylko gratisowy przeglad :-)

Skonczyl mi sie plyn do plukania ust i zaczelam testowac kolejny nabytek - plukanke do ust z czarnuszka. Olejek z czarnuszki ma dzialanie przeciwzapalne, przeciwbolowe, przeciwgrzybiczne i w ogole przeciw-wszystkiemu-zlemu. Czarnuszke do tej pory znalam jako fajny dodatek do posypywania chlebka. A tu prosze jakie z niej ziolko! ;-) A ta plukanka zawiera jeszcze wyciag z szalwii i ekstrakt mirry.

Wszystkie skladniki sa naturalne, a czarnuszka pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych. Plyn nie zawiera zadnych syntetycznych barwnikow ani konserwantow i do tego jest zapakowany w szklana butelke. Tylko jeden minus dla producenta - za plastikowa zakretke.

Stosuje sie w ten sposob, ze na szklanke wody wlac nalezy kilka kropli plynu. Czyli wyglada na to, ze bedzie niezwykle wydajny. Haslo "olejek z czarnuszki" kojarzylo mi sie z czyms oleistym i tlustym, lepiacym sie do jezyka, ale okazalo sie, ze latwo laczy sie z woda. I naprawde te kilka kropelek wystarczy, bo jest bardzo intensywny w smaku. Pierwsze wrazenie bylo troche dziwne, przede wszystkim dlatego, ze... nie jest mietowy! ;-) Krotkotrwaly efekt zaraz po myciu jest bardzo pozytywny, a jak z dlugotrwalym to sie przetestuje na kroliczku doswiadczalnym, czyli na mnie :-) Bo od dzisiaj bede stosowac wlasnie to.

środa, 30 lipca 2008

Sezon urlopowy ma to do siebie, że cała praca zostaje dla tych, co na urlopach akurat nie są. Czyli na przykład dla mnie. Plus Tata w szptalu. Plus Babcia w ciężkim stresie. Plus pan kotek znowu chory. Plus różne inne rzeczy. I to wszystko na mojej głowie...

Dlatego zapragnęłam stanu głębokiego odmóżdżenia. Nie dla mnie kolekcja Bergmanów czy innych Altmanów. To zostawię na długie i radosne listopadowe wieczory. A teraz potrzebuję jakiegoś wyrafinowanego intelektualnie dzieła w stylu "bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz", czyli innymi słowy - komedii romantycznej. Sęk w tym, że wszystkie które mam już oglądałam (khm, no tak, mam takie filmy... ale Bergmana też mam! ;-) ).

Ale od czego uczynni koledzy? :-) Rozpuściłam wici, że potrzebuję rozrywki lekkiej, łatwej i przyjemnej, i tadam! Na moim biurku wylądowała sterta DVD do wyboru, do koloru. Nie spodziewałam się aż takiego odzewu. Dzięki wielkie wszystkim :-)

Przy okazji uświadomiłam sobie, że posiadam kilkaset płyt z filmami, a tych które chciałabym obejrzeć ponownie nie ma aż tak wiele. I mogłabym sobie (i środowisku) spokojnie darować zakup co najmniej kilkudziesięciu, gdybym tylko je wcześniej obejrzała. Zatem od dzisiaj filmy jeszcze nie oglądane będę pożyczać. Kupię tylko te, które po obejrzeniu naprawdę-serio-serio MUSZĘ mieć. Czyli wcale nie aż tak wiele :-)

BTW czy istnieją jeszcze wypożyczalnie filmów?

23:43, isia2711 , dom
Link Komentarze (2) »