Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.

Liczniki bez rejestracji
Blog > Komentarze do wpisu

Do trzech razy sztuka?

Przepraszam, że opuściłam Was na tak długi czas. I na dodatek nie mogę obiecać, że się to już więcej nie powtórzy ;-(

Niestety, zgodnie z przewidywaniami, trudniej było, jest i pewnie jeszcze będzie. Pracy mam tyle samo co wcześniej, czyli wielkie mnóstwo, a jeszcze do tego nie mam w domu Internetu :-( Dlaczego, spytacie, skoro do tej pory miałam? Bo zmieniłam dom - wyprowadziłam się na Ukrainę!

Od połowy lutego mieszkam we Lwowie i w wolnych od pracy chwilach robię tu za feministyczno-ekologiczno-wegetariańskiego dziwoląga ;-) Czyli w sumie jak zwykle ;-P

Miałam nadzieję na wynajęcie innego mieszkania, z dostępem do netu, ale jakoś się nie udało. Miałam pomysł, żeby pisać wieczorami szkice tekstów w domu i wysyłać z pracy w czasie przerwy obiadowej - ale zwykle mam tyle pracy, że nie mam czasu na obiad. No jakoś tak nic się nie kleiło... :-(

Ale jest światełko w tunelu :-)  Teraz jestem przez dwa dni w Krakowie, więc postaram się trochę napisać. Niedługo wrócę na parę dni na święta, też może coś się uda skrobnąć. A od 1 maja wracam już do domu, yupi!!! :-)

[zdjęcie stąd. Byłoby widać moje okna, gdyby drzewo nie zasłaniało :-)]

wtorek, 31 marca 2009, isia2711

Polecane wpisy

  • Battery low

    Trzydniowy wyjazd do Szwecji. Praca codziennie od 9:00 do 24:00. To nie jest ekologiczne. Bateryjka mi się wyczerpała... :-(

  • Śmieciowe jedzenie

    W tym roku mogę być z siebie dumna, bo nic ze świątecznych przysmaków nie wylądowało w śmieciach. A ciasta i ciasteczka nadal dojadam :-) Ale nie wszędzie jest

  • Brainwashing

    Po czterech dniach wypruwania z siebie wegetariańskich flaków we Lwowie wróciłam do domu. Chyba mam zapalenie krtani, chyba nie mammarskości wątroby, na pewno m

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/01 12:31:50
Ale fajnie!!!!! Mam nadzieję, że oprócz mnóstwa pracy uda Ci się troche poznać ten piekny kraj i pośpiewać ukraińskie dumki
-
2009/04/01 22:33:37
A żebyś wiedziała, że śpiewam! ;-)
W jednej fajnej knajpce, do której chodzimy z kolegami jest nawet ludowa orkiestra przygrywająca gościom do śpiewania :-)
-
2009/04/10 23:05:13
a ja już tak dawno nie zaglądałam
ale się cieszę, że można znów poczytać :D