Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.

Liczniki bez rejestracji
Blog > Komentarze do wpisu

Trzynasty, piątek, nowy początek

 

Dzisiaj będzie nieco autobiograficznie, bo jestem winna stęsknionym czytelniczkom i czytelnikom wyjaśnienie gdzie byłam jak mnie nie było. Jak ktoś nie czuje się stęskniony, może dalej nie czytać ;-)

Dziewięć miesięcy temu… tak! to już prawie regularnie donoszona ciąża z tego mojego bloga… OK, ale do rzeczy.

A więc, dawno dawno temu, za górami za lasami, żyła sobie już nie taka mała dziewczynka, której wydawało się, że ma spokojne, ustabilizowane oraz harmonijne życie i dla urozmaicenia postanowiła podjąć wyzwanie pisania ekologicznego bloga i wprowadzania zielonych zmian w swoje życie. Taka pożyteczna rozrywka: bawiąc uczy, itd.

Tydzień później - całkiem jak u Hitchcocka – nastąpiło prywatne trzęsienie ziemi, a potem napięcie cały czas rosło. Blog okazał się niezłą odskocznią od myślenia w kółko, że gdyby ona wtedy powiedziała/zrobiła/nie zrobiła (*niepotrzebne skreślić) to on by nigdy …………………. (*wpisać właściwą działalność podmiotu bynajmniej nie lirycznego). Przy czym ona była nieustająco ta sama, zaś onych było w sumie trzech. Mam nadzieję, że rozterek serc cierpiących nie dało się tu odczuć, bo to temat całkiem nieekologiczny ;-) W każdym razie blog się nadal pisał.

Dałam radę dotychczasowym wyzwaniom, więc w nowym roku życie zawodowe wsiadło na karuzelę. Kręci się coraz szybciej i szybciej, i jest coraz bardziej ekscytujące :-) Niestety, okazało się, że praca po kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, a w międzyczasie chorowanie na grypę z prawie czterdziestostopniową gorączką z pisaniem bloga nijak nie dają się pogodzić :-( No się nie da, próbowałam, ale po prostu się nie da…

Ale jest światełko w tunelu – jak się nie da góry przeskoczyć, to można spróbować ją obejść ;-) Lubię ten blogowy projekt i zamierzam go kontynuować. Raczej nie uda mi się pisać codziennie, ale będę się starać tak często jak tylko dam radę. Trzymajcie za mnie kciuki :-) Zwłaszcza, że niedługo będzie jeszcze trudniej, ale o tym już w następnym odcinku...

PS Też się za Wami stęskniłam :-)

[zdjęcie nowych zielonych stąd]

piątek, 13 lutego 2009, isia2711

Polecane wpisy

  • (226) Chrupiący poranek

    Chrupiące płatki, domowej roboty jogurt , trochę owoców. Śniadaniowa poezja rozpoczyna się w czerwcu wraz z pierwszymi truskawkami, przez jagody, borówki, wiśni

  • Jeszcze żyjemy, jeszcze kręci się świat

    Dużo czasu minęło od kiedy ostatnio pisałam, tego realnego czasu. A w internecie to już w ogóle jak inna epoka, prehistoria z czasów mamutów (wiecie, że wtedy w

  • Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? Daleko jeszcze?!

    Pewniezauważyliście, że dodaję tu ostatnio różne gadżety, widżety i fidżety. A to wszystko po to, żeby blog był fajniejszy do czytania :-) Wprowadziłam nowe kat

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/14 23:06:38
Jak dobrze, że jesteś - już to pisałam??
Wróciłam dziś z wyjazdów feriowych z utrudnionym dostępem do komputera co na pewno dało pozytywny efekt jeśli chodzi o energię i normalnie odwlekałam chwilę zajrzenia do Ciebie - ale jesteś :-)
-
2009/02/15 10:39:16
No nareszcie!!! Już się zaczynałam poważnie martwić. Witamy z powrotem :)
-
2009/02/16 12:02:19
jak miło, ze jesteś znowu tutaj :)
No już się stęskniłam i tak smutno było zaglądać na twój blog :)
W sumie to mam nadzieję, ze twój projekt rozciągnie się na dużo dłużej niż zaplanowany rok :)
-
2009/02/18 20:34:21
Hej. Tak sie ciesze, że wróciłaś! Czytanie Twojego bloga i podchwytywanie pomysłów stało się moją codzienną rutyną. Poranna kawa bez "zielonej strony" nie miała już tego uroku. Pozdrawiam serdecznie
-
kruszyzna
2009/02/23 10:11:12
Czekam, czekam na ten następny odcinek! :)
-
2009/03/31 21:53:12
Jeszcze żyję. I to jest jedyna dobra wiadomość ;-)
Ale nie martwcie się o mnie - złego licho nie weźmie, więc kiedyś w końcu uda mi się wrócić :-)

Ściskam Was wszystkie mocno, ciepło i wiosennie :-)))
ISIA