Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.

Liczniki bez rejestracji
Blog > Komentarze do wpisu

(217)Pamiętaj abyś pokrywki używał

Nadal na Ukrainie, więc nadal o gazie. Niezawodna Podagrycznik jak zawsze słusznie prawi o używaniu pokrywek podczas gotowania. Przy użyciu garnka z pokrywką potrawa gotuje się nieco znacznie szybciej, a zupa utrzymuje się w stanie wrzenia na mniejszym gazie. Czyli zdecydowana oszczędność. Ważne jest również, żeby pokrywka była szczelna i dostosowana rozmiarem do wielkości garnka.

Ja niby o tym wszystkim wiem, ale pokrywki trzymam rzucone luzem w najgłębszy kąt kuchennej szafki i z wrodzonego lenistwa zwykle nie chce mi się po nie sięgać. Od dzisiaj zatem wyznaję swój grzech zaniedbania i postanawiam poprawę. Może dla przypomnienia powinnam sobie powiesić nad piecykiem wyszywaną makatkę "Każda żona tym się chlubi, że gotuje ... pod pokrywką"? ;-)

[A zdjęcie pochodzi z artykułu, po angielsku, wyjaśniającego jak przy pomocy kilku elementów, powszechnie dostępnych w sklepach typu majsterklepka, własnoręcznie skonstruować wieszak na pokrywki. Może ktoś się pokusi o wypróbowanie? ;-) ]

PS Nie mogłam się pozbyć z głowy naprędce skleconego wierszyka "Każda żwawa ekolożka nie może żyć bez pierożka". Doskonale podsumowuje moje tutejsze posiłki ;-)

czwartek, 15 stycznia 2009, isia2711

Polecane wpisy

  • (216)Wyższa szkoła gotowania na gazie

    14 stycznia 2009, środa Jak widać na blogu powrót do normalnego trybu życia po urlopie jest ciężki. Mózg wyjałowiony dziesięcioma godzinami pracy nie ma natchni

  • (211)Ciurkająca woda

    9 stycznia 2009, piątek W ramach wyzwania czytelniczego czytam sobie "Targowisko próżności" Thackeraya. Rzecz dzieje się nie tak dawno temu, cóż to j

  • (209)Nawilżanie bez prądu

    Wizytę u fryzjera przeżyłam, chociaż o mały włos bym zrezygnowała z uwagi na śnieżycę. Ale skoro obiecałam na blogu, to już niehonorowo by było się migać. Dzię

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/15 22:48:01
Dwie szybkie uwagi: nie "nieco szybciej" a powiedziałbym wręcz, że "sporo" ze wskazaniem na "znacznie".
Pokrywki mają tę cenną zaletę, że nie dopuszczają do rozprzestrzeniania się kłębów pary po pomieszczeniu, dla mnie zaleta nie do przecenienia.
-
2009/01/15 22:50:24
Mówisz i masz :-)
-
2009/01/16 22:05:17
A tak a'propos szczelnego przykrywania i szybkiego gotowania to najlepiej by się chyba sprawdził szybkowar. Moja znajoma ma nawet z takim koszyczkiem do gotowania na parze.
Chyba będę musiała sobie zamówić jako prezent zbiorczy od rodziny bo to najtańsze nie jest
-
2009/01/16 22:12:40
andziulindzia Moja mama kiedyś używała szybkowaru bardzo często. I jakoś tak kojarzy mi się negatywnie, z gotowaniem mięsa godzinami :-/
Czy myślisz, że w wegetariańskiej kuchni, gdzie mało co gotuje się dłużej niż 20-30 minut, zainwestowanie w szybkowar ma sens (ekologiczny czy ekonomiczny)?
-
2009/01/17 23:08:11
nie mam pojęcia czy w wegetariańskiej kuchni szybkowar ma sens.
Mnie też się szybkowar sprzed 20 lat kojarzył nieszczególnie ale ten, który zobaczyłam u koleżanki powalił mnie na kolana - jakość, wykonanie, wygląd. Koleżanka jest zachwycona, ale chyba rzeczywiście używa go do gotowania mięsnych dań.
Ja z kolei nie jestem już taka pewna czy jednak zdecyduję się na szybkowar bo uświadomiłam sobie, że lubię grzebać w garnku: próbować, dosypywać, mieszać, wąchać i wyjadać :) A przy szybkowarze to się tak nie da.
-
2009/01/17 23:41:10
andziulindzia No właśnie, tego aspektu też nie wzięłam pod uwagę, a też lubię sobie pogrzebać. Jak to kura domowa ;-)

Myślałam, że może przy gotowaniu soi szybkowar by się sprawdził. Ale ja akurat za soją nie przepadam. Więc już sama nie wiem...