Ekologiczne życie na co dzień. 365 zielonych zmian na 365 dni w roku, czyli małe kroki we właściwym kierunku. Przez rok, każdego dnia, zamierzam wprowadzać w swoje miejskie życie jedną pro-ekologiczną zmianę. Zmiana raz wprowadzona będzie kontynuowana aż do końca roku. A dalej? Się zobaczy. Zaczęłam w czerwcu 2008, trzynastego w piątek, na szczęście, więc trzymajcie kciuki.

Liczniki bez rejestracji
Blog > Komentarze do wpisu

(119)PCK, Podaruj Ciucha Komuś

pck

Rzeczywistość przypuściła zmasowany atak na moją blogerską cnotę i słabą silną wolę... W ciągu 24 godzin od postanowienia o kupowaniu wyłącznie bielizny od lokalnych łódzkich producentów dostalam trzy newslettery ze sklepów internetowych i SMSa o dostawie kolejnych modeli do niedawno odkrytego sklepu stacjonarnego. Eeeech...

Ale twardym trzeba być, nie miętkim. Mam przecież komodę pełną niepasujących już biustonoszy, niektóre nawet jeszcze z metkami :-( To mnie powinno oduczyć bezsensownego kupowania. Ale co ja poradzę jak po prostu lubię fajną bieliznę, no!

Udało mi się już znacznie ograniczyć  kupowanie zbędnych ubrań przez oddawanie po przemyśleniu sprawy, strojenie się na zakupy i niespacerowanie po centrach handlowych w niedzielę. Od czerwca nie przybyła mi ani przybyła mi tylko jedna błękitna bluzeczka, czyli i tak jest postęp :-) Ale jak spojrzę sobie samej głęboko w oczy to muszę przyznać, że nadal po tych wszystkich zmianach kupuję więcej ciuchów niż naprawdę potrzebuję :-/

Ponieważ motywacja oszczędnościowa działa na mnie średnio, a ekologiczna jak najbardziej dlatego podejmuję to wyzwanie w celu ograniczenia zużycia zasobów naturalnych. Li i jedynie. I piszę to tutaj, żebym już się nie mogła wycofać* W weekend zrobię totalny remanent w szafach ubraniowych, zrobię listę ewentualnie brakujących elementów garderoby i od tej pory mogę kupić tylko to co będzie na liście. Howgh! powiedziałam.

Zaś niepasujące a nieużywane rzeczy sprzedam na Allegro, przyzwoite używane oddam na PCK, a szmaty pójdą do odpowiedniego kontenera. Się nie zmarnują, a może ktoś przy okazji skorzysta :-)

*Trochę zabrzmiało jak z mitingu anonimowych zakupoholików :-/ Ale nie jest ze mną tak najgorzej, prawda...?

[zdjęcie stąd]

czwartek, 09 października 2008, isia2711

Polecane wpisy

  • (218)Some like it hot

    Dzisiaj ostatni odcinek zainspirowany ukraińskimi kłopotami z gazem, bo już wróciłam do domu :-) Co oczywiście nie zwalnia mnie z obowiązku wymyślania kolejnych

  • (217)Pamiętaj abyś pokrywki używał

    Nadal na Ukrainie, więc nadal o gazie. Niezawodna Podagrycznik jak zawsze słusznie prawi o używaniu pokrywek podczas gotowania. Przy użyciu garnka z pokrywką

  • (216)Wyższa szkoła gotowania na gazie

    14 stycznia 2009, środa Jak widać na blogu powrót do normalnego trybu życia po urlopie jest ciężki. Mózg wyjałowiony dziesięcioma godzinami pracy nie ma natchni

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/10 19:32:11
Z zakupami jest tak, że kupujemy nie tylko dla ciała ale i dla ducha. Jak łowcy-zbieracze, szukający korzonków, ślimaków i jagód. Czujemy sie lepiej, gdy cos znalezionego-upolowanego przyniesiemy do domy. A teraz terenem łowieckim sa sklepy a nie las czy jezioro. Może kolekcjonerstwo byłoby remedium?
Piszesz tak fajnie, ze Twój blog bede polecła swoim strudentom jako lekture dodatkowa z... ochrony środowiska.
ps. Myślę sobie, że muzyka kameralna jest "zielona". Jest to jakaś konsumpcja, ale nie pozostawia śladów. Bo konsumujemy (dla duszy) dźwięk, który przebrzmiewa... i nic nie zostaje w szafie. Na dodatek muzycy nie zużywają prądu na swoich skrzypkach, fletach, obojach i gitarach.

pozdrawiam dziewczyńsko i chłopacko zarazem
-
isia2711
2008/10/11 23:56:47
Ciekawa koncepcja :-) Chociaż wygląda na to, że ja jako łowca-zbieracz byłabym jakimś znalezisko-holikiem, zbierającym korzonki, jagody, muszelki (bo ładne), patyczki (bo mogą się przydać), martwe zwierzątka (bo ciekawe) - kolekcjonerstwo też nie ma końca ;-/

O rany! Ale zaszczyt! ;-D
Tylko nie zmuszaj nikogo do czytania moich wypocin, wolałabym żeby ludzie czytali to co tutaj piszę dla przyjemności :-)

PS He he, akurat też wczoraj o podobnej sprawie myślałam - o koncertach typu unplugged (podoba mi się zwrot o "konspumpcji dla duszy" :-) ). Przetrawię myśl, może będzie z tego następna zmiana - mam nadzieję, że nie zażądasz potem tantiem od praw autorskich ;-)

Pozdrawiam dziewczyńsko, chłopacko i nieustająco bardzo serdecznie :-)
ISIA
-
2008/10/16 21:54:14
Bardzo dobry pomysł z tymi ubraniami i kontenerami PCK.
Jestem swoistego rodzaju chomikiem ubraniowym, jednak raz na jakiś czas się otrząsam i oczyszczam szafy. Ostatni raz jesienią zeszłego roku. Oczyściłam szafy właśnie zapełniając kontenery. Część rzeczy nie nadająca się dla innych została zamieniona na różne szmatki, ściereczki itp. A część musiała jednak wylądować w śmieciach i to nie recyklikowanych, gdyż w moim mieście nie segreguje się tekstyliów

Część ubrań w moim domu odbywa też często swoistą wędrówkę - od ludzia do ludzia. Dotyczy to zwłaszcza ubrań dziecięcych, które od jednego dziecka idą do kolejnego, potem wracają do domu tego pierwszego itp... :).
-
isia2711
2008/10/17 11:11:33
No tak, z dzieckowymi ciuszkami to standard :-) Zwlaszcza wziawszy pod uwage ich ceny i to jak szybko maluchy wyrastaja :-/

Natomiast do szmatek z ciuchow cos nie mam przekonania :-( Nie bardzo lubie sprzatac, wiec pocieszam sie, ze chociaz robie to ladna sciereczka ;-)

Ale tak sobie teraz wlasnie pomyslalam, ze jakby takie szmatki z recyclingu obszyc elegancko dookola to tez by przeciez byly ladne... hmmm... tylko szyc nie umiem...